poniedziałek, 9 listopada 2015

Ad rem! - czyli w oczekiwaniu na Polski Rzad

"25 lat Polacy czekali na Prezydenta i rząd, który będzie reprezentował Polskę i Polaków. 25 lat zmagamy się w nierównym boju z postkomuną w najpodlejszej postaci. " Tak Matka Kurka rozpoczal swoj sobotni wpis .  





Zdjecie udostepnione dzieki uprzejmosci tej strony.


Rozumiem rozgoryczenie Matki Kurki nieparlamentarnymi i niezgodnymi z cywilizowanymi zasadami dyskusji komentarzami nienawistnikow (zwanych w necie i calkiem nie po polsku "hejterami"). 

Jednak chamstwo dyskutantow nie daje nikomu prawa, zeby zachowywac sie po chamsku (taka mala uwaga na marginesie).

Zgadzam sie w jednym z Matka Kurka - Polacy czekaja na Polski Rzad reprezentujacy Polakow i Polske. Niestety kazdy z rzadow (ani prezydentow) wybrany w oparciu o niekonstytucyjna ordynacje wyborcza jest po prostu bezprawny.... . Niestety konstytucja w swoim artykule 100 i 104 w kontekscie preambuly jest oksymoronem - bo jesli odwolujemy sie do najlepszych tradycji I Rzeczypospolitej, to zglaszanie kandydatow przez partie polityczne i wyborcow (art.100 p.1. konstytucji) nie powoduje w zadnej mierze tego, ze poslowie sa reprezentantami Narodu!!!

I wydaje sie, ze najwazniejsze - choc do sejmu i senatu moze byc wybrany - cytuje za konstytucja - "obywatel polski mający prawo wybierania" (art.99 konstytucji), to zglaszac kandydatow na posloww i senatorow moga juz zglaszac jedynie partie polityczne i wyborcy (art.100).  W zadnej mierze zas obywatele polscy!!!! :(

Wracajac do najwiekszej wolty jezykowej w rozwazaniach na temat reprezentacji Narodu Polskiego i polskich interesow narodowych w Polskim Rzadzie nie mozna nie przytoczyc brzmienia punktu 1 art. 104: "Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców."

Innymi slowy: kandydatow moga zglaszac partie polityczne i wyborcy. Poslow nie wiaza instrukcje wyborcow. I choc wcale nie musza byc wybierani przez obywateli polskich, to jednak "abra kadabra" sa przedstawicielami Narodu. 

Moim skromnym zdaniem oraz logicznym wywodem konstytucji poslowie sa przedstawicielami partii politycznych. Gdyz partie polityczne moga wiazac poslow instrukcjami (i na pewno korzystaja z tego prawa chociazby poprzez stosowanie tzw. dyscypliny partyjnej). 

W takim przypadku mowienie o tym, ze  oparciu o te mechanizmy mamy prezydenta, sejm i rzad, ktore reprezentuja w jakis sposob Polakow i Polske oraz ich interesy jest nieuzasadnione.

A pierwsze zdanie punktu 1 art. 104 konstytucji, mowiace, ze "Posłowie są przedstawicielami Narodu." jest jedynie mydleniem oczu i tzw. zmylka przeciwnika.

Moim skromnym zdaniem jesli chcemy mowic o reprezentacji Polskiego Narodu oraz polskich interesow narodowych powinnismy wrocic do wychwalanych tak przez preambule konstytucji " (...)najlepszych tradycji Pierwszej (...) Rzeczypospolitej", ktore zapewnialy podmiotowosc obywateli Rzeczpospolitej poprzez odpowiednie instytucje: Krola, Sejmu i Senatu oraz sejmikow ziemskich. 

Partiokracja, nie reprezentuje interesow zadnego Narodu. W najlepszym wypadku reprezentuje interesy danej partii politycznej oraz jakiejs grupy interesow... .

I to jest nie tylko moje zdanie ale rowniez zdanie mieszkancow gminy ulokowanej w Belgii, gdzie obecnie mieszkam.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza