Przy porannym cappuccino przeczytalem dzis, jak zwykle ineteresujacy, wpis Pana Jacka z Boskiej Woli na temat chowu bezstajennego.
W Belgii jest to dosc popularny (przynajmniej w mojej najblizszej okolicy) sposob chowu koniowatych. Czy to wynika z prawie, ze przyslowiowej oszczednosci Belgow, czy tez z innych powodow? Trudno mi powiedziec... .
Przyda sie te pare fotek z niedzielnego wypadu... . Niestety nadal mamy buro, chmurno i ponuro... . Choc chwilowo jest przerwa "w dostawie" deszczu ;)
Tak wyglada wiata, pod ktora konie noce spedzaja przez caly rok.
Dzialka jest w sam raz - ma w przyblizeniu 2 ha.
W oddali 2 jednoplciowe koniowate.
A tu troche blizej...
Jednego z nich udalo mi sie "ustrzelic" z blizszej odleglosci...
A drugiego dluzsza chwilke potem...
Pierwszy ogierek czesciej sie ustawial bardziej "twarzowa" czescia ciala niz ten drugi ;)
Czesto spaceruje w ich poblizu i zawsze koniowate sa szczesliwe... .
UZUPELNIENIE
Korzystajac z przerwy w "dostawach deszczu" zobilem jeszcze fotke wiaty od strony gospodarskiej.
Na pierwszym planie "halda konskiego urobku".
Za zielona plandeka jest magazyn na obrok oraz wiory sluzace do zasypywania haldy.