niedziela, 19 maja 2013

Bezkrwawe niedzielne lowy - czyli wesoly zywot lesnych ludzi

Pewnego dnia dalem Indiance pewna obietnice... . Minely deszczowe tygodnie i po wczorajszej mojej prosbie o slonce - Indianka przyslala duuuzo sloneczka :) . Dzieki temu moge spelnic moja obietnice!


Popatrzcie na to blyszczace sloncem drzewo!
Dzieki Indianko!

Mijajac lsniace w sloncu bialym kwieciem drzewo ruszylem razem z moja meska latorosla na lowy... .

Ruszylismy w zielona gestwine...

Idac ciagle brzegiem przepieknej fosy Fortu II...

I natknelismy sie na pierwsza zwierzyne lowna... , ktora oczywiscie latorosl wziela na cel...

Pierwszy ustrzelony byl kaczor krzyzowki...

Szczescie mu dopisywalo... . Za chwile pojawily sie nastepne cele... .

Bach! Bach! I ma nastepne dwa kaczory (w sumie strzal byl jeden ;)

Ruszylismy dalej... . Mijajac piekne widoki...

Kto by pomyslal, ze to jest jedynie fosa...

I nagle ukazal nam sie widok powodujacy silne bicie serca i wrecz wrzenie krwi...


Dzieki naszemu sprzetowi mysliwskiemu jednym strzalem upolowalismy kilkanascie sztuk.
Robin Hood i Old Shatterhand przy mojej ratolosli, to cienkie Bolki ;)


Syci tryumfami mysliwskimi pozwolilismy aby nas wiodla droga...

A sciezka nasza byla kreta...

I niezbyt szeroka...

I choc zdawalo sie, ze ja gubilismy wsrob bezkresnych traw lak pieknie polozonych na fortowych plantach...

Malownicza laczka z gorkami dla szalencow rowerowych...

A czasami wsrod bezkresnej gestwiny...


Z ktorej niespodziewanie dla nas wychynal niespodziewany zwierz...

Nagle na naszej drodze stanal nam nieoczekiwanie skaut... .

Zachowalismy sie co prawda jak pewien lord z opowiadania hrabiego Czynskiego (ze "Znachora")... . Tylko, ze nasz zwierz nie byl taki wlochaty... . Ani w wyniku ustrzelenia nie ucierpial na zdrowiu ;)

Nie mielismy wyjscia - zupelnie jak Legia Cudzoziemska musielismy maszerowac do przodu!! A gaszcz lesny zdawal sie nie do przebycia... .

I jak tu przejsc ten bor (150m x 350m)??!!


Nagle nasze oczy porazilo jasne slonce i nieoczekiwanie dla nas samych wyszlismy prosto na taki widoczek...


Ale po dokladniejszym przyjrzeniu sie temu magicznemu widokowi bylismy niestety pewni, ze nici ze szklaneczki boskiego nektaru o kolorze bursztynu... :(

Zaszlismy wiate tez i z przodu... . 
Tylko gdzie te koniowate?!?

Intrygujacy brak koniowatych szybko sie wyjasnil, gdy poszlismy ciutke dalej...

Sa dwa koniki!! Niestety jednoplciowe...

Po czym droga nas zawiodla znowu w zielona gestwine...

Szeroka i jasna...

zawiodla nas znowu nad wode...

Gdzie w oddali, sposrod bujnej roslinnej wegetacji wychynal fragment umocnien fortowych...

Tak od strony wody wyglada fortowy port...

Aby nie zaprzepascic zadnej okazji do upolowania ciekawego okazu ruszylismy w dalsza droge brzegiem wody...

Ta fosa jest wprost niesamowita...

A jakze!! Nie myslil nas instynkt mysliwego i po chwili mielismy kolejne trofeum...

Pieknie nam sie ten gesior wystawil, nieprawdaz..?!?

Dalsza nasza wedrowka byla coraz trudniejsza. Drzewa zdawaly sie nam zachodzic droge...

Mozna sie zakochac w tym zakatku...

Aby nagle ustapic nam miejsca ... . Gdzie dywan pieknych traw scielil nam sie pod nogi...
Miejscami planty sa porosniete pieknymi lakami... .


I jak tu nie chwalic lak umajonych... . 



Oraz drzew pokrytych pieknym kwieciem...




Az pewne znaki wyprowadzily nas w kierunku cywilizacji...

Jedna z dwoch "psich laczek " wyprowadzila nas z zielonej gluszy...

Na tym skonczyly sie nasze przygody wsrod zielonych ostepow fortowych... . Ale nasza przygoda trwala nadal...  [1]

_______________________________________________________________________
1. Dalsze przygody wesolych lesnych ludzi w odmetach historii znajdziesz Drogi Czytelniku w nastepnych wpisach na tym blogu.

12 komentarzy:

  1. Leśny ludź wszędzie znajdzie sposobność do kontaktu z Matką Naturą. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, pięknie i co ważne- bezkrwawo.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie "polowania" z aparatem fotograficznym :) . Taka juz chyba rodzinna tradycja ;)


      Jesli chodzi o mysliwych krwawych, to pelnia oni bardzo wazna role w przyrodzie (sa nie tylko chodowcami ale tez i substytutem drapieznikow).

      Usuń
  3. Och czytałam "Lato leśnych ludzi" jak byłam mała. Fajnie jest zobaczyć nowszą wersję i to jeszcze z obrazkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniezczytalem ta ksiazke w dziecinstwie. Czym skorupka za mlodu nasiaknie ... ;)

      Cos zostaje w nas z tych dzieciecych i mlodzienczych fascynacji (nawet twardy facet Admin R-O marzy sobie o chatce Hobbita ;)

      Usuń
  4. Ja do tej pory sięgam do tej cudownej książki, rozświetla mi rzeczywistość od czasu do czasu.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dobrych ksiazek mozna wracac po kilka razy w ciagu zycia... .

      I za kazdym razem czlowiek znajdzie cos nowego ;)

      Usuń
  5. Lato leśnych ludzi....mam to od niedawna na codzień :)...ale podobno las na dłuższą mete ogłupia.Zobaczymy.. :)
    Trafiłam tu bo podczytuję blog Indianki.(też współczułam tej kobiecie,nawet paczki chciałam słać...ale przeczytałam blog od deski do deski i...oprzytomniałam-polecam lekturę-
    http://indianka-rancho-czukty.blogspot.com/-przepraszam za to wtrącenie ale widzę,że Pan ostatnio często komentuje ww blog i komentarze są zamieszczane,moje juz nie...bo były bardziej radami na oprzytomnienie niż pieśnią pochwalną...).Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas w ciagu ostatnich 2 tygodni byl jeden dzien prawdziwej wiosny (a zapowiada sie, ze nastepny tydzien bedzie tez dzdzysto-jesienny), stad wnosze, ze raczej nie zglupiejemy z powodu "lata lesnych ludzi" ;)

      Poza tym po dosc intensywnym zyciu zawodowym w miescie, najlepiej odczuwam w ruchu wsrod zieleni :) Nic na to nie poradze (i tak na prawde, to nie chce nic poradzic ;) .

      Dzieki za link - poczytam. Zapoznam sie z druga strona medalu... .

      Usuń
    2. Tobie za darmo?Z jakiej racji?Przecież ty taka zaradna,samowystarczalna,pracowita hahaha...a jak się mają sprawy karne Isabelle?:)

      Usuń
  6. W miare mozliwosci raz dziennie staram sie przespacerowac wokol Fortu. Dla higieny psychicznej oraz dla latorosli (a przez ten fakt, ze latorosle zabieram na spacer to i Piekniejszej Polowie sie zasluzam ;).

    OdpowiedzUsuń