wtorek, 15 grudnia 2015

Kowalski spotyka Nowaka - czyli rzecz o biznesie

W poprzednim moim wpisie obiecalem Wam - Moi Drodzy Czytelnicy - odpowiedz na pytanie: jak do tego doszlo, ze Kowalski z Nowakiem robiac, bylo nie bylo, interes wytworzyli nowe dobro (zarowno w sensie ekonomicznym, jak i moralnym)?" 

Szukalem Kowalskiego i Nowaka 
ale 
Winnetou i Old Shutterhand  tez sie nadadza ;)


Wrocmy do naszej wyjsciowej sytuacji: Kowalski ma pewne zmartwienie (potrzebna nowa instalacja hydrauliczna czy tez inna glazura - dotyczy to kazdej potrzeby, ktorej nie moze zaspokoic Kowalskiego rodzina) i sam oraz z pomoca bliskich  nie potrafi (nie moze, nie chce mu sie lub z innego powodu - w tym momencie nie jest to najwazniejsze dla naszych rozwazan) sobie  z tym zmartwieniem poradzic.  

Jest czlowiekiem dojrzalym i wie, ze za pomoc w rozwiazaniu tego problemu, bedzie musial sie swojemu dobroczyncy odwdzieczyc. Teoretycznie ma dwa uczciwe rozwiazania: oddac przysluge o podobnej wadze dla tegoz dobroczyncy lub zobawiazany jest mu za to zaplacic (cene ustalona wspolnie przez Kowalskiego i jego dobroczynce). Upraszczajac sprawe - rozwiazanie jest jedne: Kowalski jest zobowiazany do oddania przyslugi o podobnej wadze dla dobroczyncy (zaplata pieniezna jest jedynie ekwiwalentem przyslugi!!).

Popatrzmy na druga strone - a jest nim dobroczynca, czyli w naszym konkretnie przypadku Nowak. Nowak tez ma zmartwienie (gdyz ludzie wolni od zmartwien sa bardzo zadkim zjawiskiem w przyrodzie ;) . Nie musi sie z tym zmartwieniem obnosic. A jest nim potrzeba wyzywienia rodziny (tegoz rodzaju zmartwienie dotyczy wielu osob - podejrzewam, ze i Kowalski ma podobny problem, tylko w danym momencie, ktory analizujemy nie odgrywa on glownej roli). Oczywiscie Nowak zmartwien moze miec wiele (i w zaleznosci od konkretnego momentu jego zycia na czolo najwazniejszych potrzeb wybijaja sie inne sprawy). I nagle zaczyna byc jasne, ze sytuacja Nowaka (dobroczyncy) nie rozni sie tak wiele od Kowalskiego (potrzebujacego) :D

Kiedy dochodzi do ich spotkania kazdy ma wyrazny obraz wlasnych potrzeb oraz z grubsza zakreslone pole negocjacyjne. Nie zyja na pustyni i kazdy z nich wie, ze na dana usluge istnieja w okolicy ceny w przedziale 100-120 T (T - niech bedzie nasza umowna waluta - talentem), dniowka. I uczciwa cena bedzie sie wahala wlasnie w tym przedziale - w zaleznosci od okreslenia poziomu umowmy sie "desperacji" jakiejs ze stron, to wtedy cena bedzie wynosila minimum 100 T - i za desperado robi Nowak (zgadza sie na minimalny zarobek aby dostac jakies zlecenie i moc potem nakarmic rodzine) albo 120 T - i wtedy Kowalski to desperado, bo okazuje sie, ze praca ma byc wykonana w konkretnym terminie (trudno czekac az specjalista bedzie mial wolny termin, kiedy rura nam cieknie bez przerwy...) a Nowak okazuje sie byc ostatnim rzetelnym hydraulikiem w okolicy.


Sytuacja biznesowa moze zostac zastapiona przez inna sytuacje, w ktorej zawiera sie jakas umowe (np.: o prace). Przeciez porozumienie biznesowe jest przypadkiem zawierania umowy...!!!

Jak sie okazuje sytuacja biznesowa jest bardzo dynamiczna - strony zamieniaja sie rolami raz Nowak a raz Kowalski jest dobroczynca lub potrzebujacym. I to tylko w jednej sytuacji!!!

Kazdy z nas moze byc na miejscu Kowalskiego lub Nowaka, dlatego traktujmy blizniego swego jak siebie samego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz