Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cywilizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cywilizacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 grudnia 2015

Kowalski spotyka Nowaka - czyli rzecz o biznesie

W poprzednim moim wpisie obiecalem Wam - Moi Drodzy Czytelnicy - odpowiedz na pytanie: jak do tego doszlo, ze Kowalski z Nowakiem robiac, bylo nie bylo, interes wytworzyli nowe dobro (zarowno w sensie ekonomicznym, jak i moralnym)?" 

Szukalem Kowalskiego i Nowaka 
ale 
Winnetou i Old Shutterhand  tez sie nadadza ;)


Wrocmy do naszej wyjsciowej sytuacji: Kowalski ma pewne zmartwienie (potrzebna nowa instalacja hydrauliczna czy tez inna glazura - dotyczy to kazdej potrzeby, ktorej nie moze zaspokoic Kowalskiego rodzina) i sam oraz z pomoca bliskich  nie potrafi (nie moze, nie chce mu sie lub z innego powodu - w tym momencie nie jest to najwazniejsze dla naszych rozwazan) sobie  z tym zmartwieniem poradzic.  

Jest czlowiekiem dojrzalym i wie, ze za pomoc w rozwiazaniu tego problemu, bedzie musial sie swojemu dobroczyncy odwdzieczyc. Teoretycznie ma dwa uczciwe rozwiazania: oddac przysluge o podobnej wadze dla tegoz dobroczyncy lub zobawiazany jest mu za to zaplacic (cene ustalona wspolnie przez Kowalskiego i jego dobroczynce). Upraszczajac sprawe - rozwiazanie jest jedne: Kowalski jest zobowiazany do oddania przyslugi o podobnej wadze dla dobroczyncy (zaplata pieniezna jest jedynie ekwiwalentem przyslugi!!).

Popatrzmy na druga strone - a jest nim dobroczynca, czyli w naszym konkretnie przypadku Nowak. Nowak tez ma zmartwienie (gdyz ludzie wolni od zmartwien sa bardzo zadkim zjawiskiem w przyrodzie ;) . Nie musi sie z tym zmartwieniem obnosic. A jest nim potrzeba wyzywienia rodziny (tegoz rodzaju zmartwienie dotyczy wielu osob - podejrzewam, ze i Kowalski ma podobny problem, tylko w danym momencie, ktory analizujemy nie odgrywa on glownej roli). Oczywiscie Nowak zmartwien moze miec wiele (i w zaleznosci od konkretnego momentu jego zycia na czolo najwazniejszych potrzeb wybijaja sie inne sprawy). I nagle zaczyna byc jasne, ze sytuacja Nowaka (dobroczyncy) nie rozni sie tak wiele od Kowalskiego (potrzebujacego) :D

Kiedy dochodzi do ich spotkania kazdy ma wyrazny obraz wlasnych potrzeb oraz z grubsza zakreslone pole negocjacyjne. Nie zyja na pustyni i kazdy z nich wie, ze na dana usluge istnieja w okolicy ceny w przedziale 100-120 T (T - niech bedzie nasza umowna waluta - talentem), dniowka. I uczciwa cena bedzie sie wahala wlasnie w tym przedziale - w zaleznosci od okreslenia poziomu umowmy sie "desperacji" jakiejs ze stron, to wtedy cena bedzie wynosila minimum 100 T - i za desperado robi Nowak (zgadza sie na minimalny zarobek aby dostac jakies zlecenie i moc potem nakarmic rodzine) albo 120 T - i wtedy Kowalski to desperado, bo okazuje sie, ze praca ma byc wykonana w konkretnym terminie (trudno czekac az specjalista bedzie mial wolny termin, kiedy rura nam cieknie bez przerwy...) a Nowak okazuje sie byc ostatnim rzetelnym hydraulikiem w okolicy.


Sytuacja biznesowa moze zostac zastapiona przez inna sytuacje, w ktorej zawiera sie jakas umowe (np.: o prace). Przeciez porozumienie biznesowe jest przypadkiem zawierania umowy...!!!

Jak sie okazuje sytuacja biznesowa jest bardzo dynamiczna - strony zamieniaja sie rolami raz Nowak a raz Kowalski jest dobroczynca lub potrzebujacym. I to tylko w jednej sytuacji!!!

Kazdy z nas moze byc na miejscu Kowalskiego lub Nowaka, dlatego traktujmy blizniego swego jak siebie samego.


środa, 2 grudnia 2015

od czegos trzeba zaczac - CZLOWIEK


W dzisiejszym swiecie funkcjonuja rozne punkty widzenia czlowieka:

1. czlowiek - indywiduum

Tak wlasnie postrzegany jest np.: klient czy przedsiebiorca, strona w interesach... . Indywiduum brzmi podejrzanie... . No i tak wlasnie traktujemy czlowieka po drugiej stronie biurka, lady, okienka. Podejrzewamy go o najgorsze... . On tez nie jest gorszy i o to samo podejrzewa nas. Mysli sobie - "To cwaniak! Chce mnie oszukac... . " 

I tak w atmosferze "wzajemnego zaufania" obie strony kombinuja, jak "wydudkac" ta druga osobe! 

Stad wlasnie wynika koncepcja, ze najlepsza w ekonomii i gospodarce jest konkurencja.  Wcale nie jest najlepsza!!! Jest to jedyna logiczna konsekwencja takiego widzenia czlowieka. 


2. czlowiek - egoistyczny zlodziej

No i masz ci los!!! Jaki z nowu inny punkt widzenia?!? Przeciez indywiduum czychajace ciegiem na moje dobro (dobra) jest takim egoistycznym zlodziejem (tylko tuz przed kradzieza!!). No a po dokonaniu transakcji (udanej zdaniem przynajmniej jednej ze stron) to juz moze byc (w oczach drugiej strony transakcji) wlasnie takim egositycznym zlodziejem juz pelna geba!! Oczywiscie taki egoista z nikim sie nie podzieli swoim (w domysle - swiezo zrabowanym) dobrem z potrzebujacymi. No ale od czego mamy dobrych wujkow??!!?? No i dobrzy wujkowie mowia, ze trzeba okrasc zlodzieja!!! Przeciez doszedl do tych dobr w sposob niemoralny!!! 

Okrasc zlodzieja jest wiec czynem dobrym i chwalebnym!!! 

Ale mamy tu do czynienia z sofizmatem! Jaki czyn jest dobry? Jest to czyn sprawiedliwy, czyli oddajacy to co komu sie nalezy!!! I o ile ze strony logiki formalnej (i matematyki) minus i minus daja nam plus, o tyle nawet dziecko rozumie, ze mnozenie zla nie przyniesie nam zadnego dobra... .

W sytuacji opisywanej przeze mnie czynem dobrym i chwalebnym jest odebranie dobra zrabowanego zlodziejowi i oddanie tego dobra prawowitemu wlascicielowi!!! Kazda inna sytuacja jest niesprawiedliwa!!!

No ale swiat jest pelen podejrzanych typow oraz cwanych egotycznych zlodziei!!! Tak to prawda!!! Prawda jest tez to, ze gdybysmy spagladali z mniejsza podejrzliwoscia na drugiego czlowieka a bardziej zwracali uwage na to co robi, to i my sami i wszyscy ci, ktorzy sie z nami spotykaja i wymieniaja dobra, zachowywaliby sie inaczej!!

3. czlowiek - osoba


Juz slysze glosy - "ales chlopie Hameryke odkryl!!! Przeciez wiemy, ze czlowiek to osoba!" Ale zastanowmy sie na powaznie - czy aby na pewno?!? Co myslimy odbierajac rachunek w sklepie/restauracji/warsztacie? Co myslimy odbierajac wyplate? Jesli myslimy zlodziej, oszust, to nie zdziwilibysmy sie bardzo (jesli moglibysmy to zrobic!) mysli czlowieka z drugiej strony -> nie roznilyby sie one tak bardzo od naszych wlasnych!!

Ale wracajac do naszego przykladu - spotyka sie Kowalski z Nowakiem (serdecznie pozdrawiam wszystkich Kowalskich i Nowakow). Kowalski przyszedl do Nowaka ze swoim zmartwieniem, ktore moze jedynie rozwiazac wlasnie Nowak (hydraulika, kladzenie plytek, naprawienie komputera, wypelnienie PITu lub posiada inna potrzebna umiejetnosc). Nowak uwiaja sie sprawnie z robota i zadowolony Kowalski placi mu imowiona cene i obaj rozchodza sie do domow zadowoleni.

Nikt nikogo nie chcial oszukac. Kowalski szukal pomocy a Nowak mu jej udzielil i jednoczesnie Kowalski odwdzieczyl mu sie od razu.

Jesli myslimy o sobie dobrze, to powinnismy tak samo myslec o ludziach, ktorych spotykamy w roznych sytuacjach zyciowych. Powinnismy tez postepowac dobrze - dokladnie tak, jak sobie wyobrazamy, jak w danej sytuacji zachowalby sie czlowiek szlachetny.

Pierwszym krokiem na drodze zmiany rzeczywistosci jest obserwacja siebie samego. Bez zadnych retuszy, bez przeklaman. Nie jest to trudne!!! Ale tez nikt nie obiecuje, ze bedzie to latwe ;)

Czlowiek jako osoba moze miec racje albo sie myslic. Jeslie sie pomyli, to za to odpowie... . Czlowiek to osoba wolna, ktora kieruje sie prostymi zasadami. I wlasnie zasady pozwalaja czlowiekowi wlasciwie oceniac wlasne postepowanie.

Najbardziej fundamentalna sposrod wszystkich zasad jest milosc bliźniego. Kochajac druga osobe miloscia zdrowa i szlachetna (czyli nie mniej i nie wiecej niz samego siebie)

Ponadto jesli oczekujemy od siebie oraz innych, zeby zachowywali sie dobrze i szlachetnie (i tak postepujemy), to ludzie powolutku zaczynaja sie wlasnie tak myslec i zachowywac.

Swoja droga: jak do tego doszlo, ze Kowalski z Nowakiem robiac, bylo nie bylo, interes wytworzyli nowe dobro (zarowno w sensie ekonomicznym, jak i moralnym)? Ale na to pytanie poszukamy odpowiedzi juz nastepnym razem.

czwartek, 19 listopada 2015

Jak ROZWIAZAC NA PRAWDE problem z terroryzmem w Europie!!!

Zaluje, ze moj wczorajszy wpis nie zostal skomentowany :( Niestety NIKT nie zarzucil mi takiego naruszenia PRAWA CZLOWIEKA do swobodnego poruszania sie oraz do swobodnego wyboru miejsca zamieszkania.... . Praw, ktorych zwolennikiem i oredownikiem jestem!! SZKODA!!! Nikt nie podjal rzeczowej dyskusji...!!!

Problemem, choroba wspolczesnej cywilizacji zachodniej jest jej SZTUCZNOSC!!! Planowa, niestety!!! Wolnosc, Rownosc, Braterstwo powiewa sobie moze na sztandarach w Paryzu ale nie jest w ogole przez panstwo nad Sekwana realizowane. Podobnie jest w kraju nad Skalda, Renem, Tybrem, Wisla, Potomaciem i Missisipi i wielu, wielu innych krajach.

Oficjalnie mowi sie (nawet jest to zapisane w konstytucjach) o wolnosci mysli i swobodzie wypowiedzi przez wszystkich obywateli ale w praktyce wolnosc mysli w przelozeniu na polityke polega na "postawieniu ptaszka"(cytujac kabaret TEJ), czyli krzyzyk na karcie do glosowania ale nie mozesz nic powiedziec. Niektorzy optymisci powiadaja, ze owszem mamy swobode wypowiedzi - mozemy zorganizowac demonstracje. I co?!? Pokrzyczymy sobie, zdemolujemy troche sklepow, spalimy pare aut i poturbujemy sasiada policjanta i szwagra strazaka. A rzad i tak zrobi swoje... .

Nie tworzymy juz autentycznych wspolnot :( Panstwo zastepuje naturalne BIO produkty zycia spolecznego ich industrialnymi podrobkami!!! Zamiast wiecow mamy rady gminy. Zamiast sejmikow ziemskich i prowincjonalnych, mamy produkt identyczny z naturalnym - partyjne sejmiki wojewodzkie. Kontrola politykow (tj. wedlug prawa oficjalnych przedstawicieli wyborcow) przez wyborcow jest zakazana w Polsce w art. 100 ale kontrola poslow przez partie, banki, koncerny, obce panstwa juz nie. A pozniej sie dziwimy, ze partie i poslowie reprezentuja obce interesy... . To nie przypadek - to logiczna konsekwencja!!!

Ale ludzie to widza. Niektorzy rozumieja, inni intuicyjnie czuja. Niewiara w tzw demokracje posrednia (czyli partiokracje), ktora z demokracja grecka maja tyle wspolnego co prawdziwa swojska kielbasa oraz jej podrobka produkowana wg. najnowszych dyrektyw UE (oczywiscie niewedzona ale za to traktowana ropopochodnym zapachem wedzonki, ktory jest oczywiscie identyczny z naturalnym). W Belgii ta wiara w partiokracje przyjela interesujaca forme - absencja przy urnie wyborczej jest oblozona kara administracyjna - pierwsza w wysokosci ok. 3 dniowek najnizszej placy. Kolejne absencje sa odpowiednio drozsze... . 

Nie ma sie co dziwic, ze potomkowie imigrantow, ktorzy byc moze nawet w naturze nie widzieli swojego Maroko czy tez innego kraju przodkow, to za nim tesknia oraz sa wobec niego lojalni (a nie sa lojalni wobec Belgii). Do tego dochodza rowniez biali dzihadysci, ktorzy oczywiscie nie musza nimi byc sensu stricto ale przeszli na strone islamu.

W gloszone przez siebe hasla nie wierza tez ultrasi demokratycznej partiokracji,  gdyz zamiast w obliczu hybrydowej wojny domowej uzbrajac Narod, szkolic go przeciw wrogowi (czyli terrorystom), ktorzy swymi atakami zagrazaja rowniez spokojnie zyjacym muzulmanom (bo ani odlamki z bomby ani trucizna w ujeciu wody nie omina muzulmanina, jak i chrzescijanina), organizuja na poczatku minuty ciszy, strzelaja hasztakami i trojkolorowymi flagami na profilach FB. Po czym bombarduja miasto w Afryce - mimo, ze rzed chwila twierdzili, ze zamachu dokonali rodowici Francuzi!!! Sami nie slysza co mowia!!!

Zamiast tego Francja (i inne panstwa) zapowiadaja, ze nie beda szczedzic kosztow (tzn. bez szacunku dla NASZYCH portfeli wyciagna z nich ostatnie grosze!) aby budowac panstwo policyjne... . Dziel, strasz i rzadz!!! To jest ich haslo!!! A przeciez w Teksasie atak terrorystow nie zatrzymal Patriot Act i wszystkich podsluchujace tajne i wieloplciowe sluzby ale zwykle krawezniki (chyle czola przed strozami prawa), dzialajacy odruchowo na zagrozenie (czyli najpierw zastrzelili podejrzanie zachowujacych sie terrorystow a potem zaczeli zastanawiac sie, co sie wlasciwie stalo)!!! Ale w Teksasie sa jeszcze prawdziwe spolecznosci lokalne. I wolni ludzie normalnie nosza bron... .

Oczywiscie panstwo policyjne pokazalo juz w dniu po ataku swoje prawdziwe oblicze - francuska Securite ujawnila, ze wiedziala za wczasu o atakach a mimo wszystko nic nie zrobila. Moze bardziej niz kalifatowi na atakach zalezy Securite, by pod plaszczykiem wiekszego bezpieczenstwa zlapac nas wszystkich jedna reka za gardlo a druga gleboko wepchac nam do kieszeni aby wyciagnac z niej ostatnie, grosze, centy, kopiejki... . Oczywiscie w imie ... naszego bezpieczenstwa!!! 

Tak wlasnie dziala panstwo policyjne - zapenia oslone i bezkarnosc politykow, kontroluje i gnebi poddanych wladzy i jedynym atakom moze zapobiec, to tylko tym, ktore sami zorganizuja...!!! Bo tych, ktore organizuje ktos inny, to nie zawsze wiedza a jak wiedza to i tak nic nie zrobia!!!!


Rozwiazanie jest proste - powrot do Prawdziwego Panstwa - w ktorym "bedziemy mogli zazywac wolnosci naszych" !!!! 

Dzisiejsze elyty jewropiejskie oferuja faszystowskie rozwiazanie - nic oprocz panstwa; nic poza panstwem; nic przeciw panstwu! Ale wszystko poza i przeciw poddanym!!! I to jeszcze za ich wlasne pieniadze!!!

Nie mozemy nawet udac sie po ratunek przed tymi uzurpatorami i tyranami do Krola (jedynie do Krola krolow) aby "sadzil nas sprawiedliwie". 

Zacznijmy budowac od podstaw - wlasciwie odbudowywac prawdziwe rodziny, wspolnoty lokalne i regionalne oraz wspolnote narodowa. Dzieki zastosowaniu 3 podstawowych zasad powroci wolnosc i odpowiedzialnosc do naszego zycia spoleczno-politycznego (i ekonomicznego) oraz jego AUTENTYCZNOSC. 

Budowanie wspolnoty narodowej uczynilo z Polski Rzeczpospolita Obojga Narodow
a prywata i jurgielt oraz glupota doprowadzily do Jej upadku

czwartek, 27 czerwca 2013

Poszukiwany - poszukiwana - poszukiwane, czyli ile panstwa w panstwie

Choc moze zdjecie to sugeruje dzisiejszy wpis nie bedzie 
ani o homo progressivus w wersji trans,
ale o ograniczeniu impertynencji wladz z Brukseli, albo i z innej stolicy


Z jednej strony Bruksela chce zbudowac w najblizszej przyszlosci zbudowac inteligentny system licznikow poboru energii elektrycznej, ktory bedzie pozwalal na sterowanie z Brukseli naszymi urzadzeniami AGD, ECHELONy i inne PRISMy z Hameryki sledza nasz poczynania w sieci (internetowej i telefonicznej), oprocz tego sluzby dwu- (a moze nawet i wielo-) plciowe inwigiluja wszystkie nasze poczynania, banki pozbywaja sie ostatkow tajemnicy bankowej, a z drugiej strony Pan Sowa i jego nasladowcy chca wypisac sie z ZUSu poslugujac sie w tym celu tzw. niezaleznymi sadami. 

Moze panstwa, zgodnie z Traktatem Helsinskim, nie mogac sie rozwijac terytorialnie (naturalnie kosztem sasiednich krajow), zajmuja coraz wiecej przestrzeni zastrzezonej wczesniej rodom, stowarzyszeniom, fundacjom, kosciolom i przedsiebiorstwom. Wkraczanie na nowe "terytoria" i jednoczesny rozrost ponad wszelkie konstytucyjne normy Lewiatana powiazane jest jednoczesnie ze spadkiem poziomu jakisci uslug swiadczonych przez panstwo. [1] 

A przeciez powszechnie wiadomo, ze systemy proste zawsze dzialaja. I stad np. taki noz, cep, siekiera/topor, kosa  oraz sierp i mlot (te dwa to szczegolnie ;) osiagnely taki sukces, jako uniwersalne narzedzia, ulatwiajace czlowiekowi, jego codzienna egzystencje. Nie dosc, ze sa proste w produkcji (a w zwiazku z czym i dosc proste w naprawie), to i dosc lawto sie je obsluguje (choc w ciagu dziesiatek a w szczegolnych przypadkach nawet setek tysiecy lat zakres ich uzywalnosci dosc znacznie wzrosl a w zwiazku i z tym wzrosly rowniez wymagania zwiazane z ich obsluga).

Jesli wezmiemy jeszcze pod uwage ograniczonosc naszej ludzkiej egzystencji i wynikajacej z niej rowniez ograniczonosc poznania (o czym ostatnio, po raz kolejny z reszta, wspomnial byl tez Pan Jacek BoskoWolski). 

Wniosek z tego plynacy dla naszych rozwazan jest bardzo prosty - im system panstwowy prostszy, tym lepszy.

Funkcje panstwa powinny sie ograniczac do utrzymywania porzadku na wlasnym terytorium. Oczywiscie, zeby posiadac to terytorium, panstwo powinno miec jeszcze mozliwosc jego obrony oraz mozliwosc kontaktowania sie tez w sposob pokojowy ze swoimi sasiadami (ktorzy jednoczesnie sa i konkurentami - panstwa konkuruja ze soba o terytoria i zasoby znajdujace sie na ich terytoriach, w tym rowniez NAJWAZNIEJSZY z nich - PODDANI i ich POMYSLOWOSC). [2] 

Niekompletnosc naszej natury z jednej strony, [3]  a zlozonosc naszej natury i rzeczywistosci z drugiej strony powoduja, ze nasz wszechswiat spoleczny posiada rownie duza pojemnosc podmiotow o roznych celach statutowych, funkcjach, zakresie dzialalnosci, wielkosci oraz innych mniej lub bardziej istotnych cechach. 

Zeby uzasadnic, dlaczego istotne jest (przynajmniej dla mnie oraz ludzi, dla ktorych, jak i dla mnie, wolnosc wyboru i dzialania jest wazniejsza od ciepelka panstwa opiekunczego), zeby panstwo dzialalo w oparciu o zasade pomocniczosci i mialo znacznie ograniczone kompetencje, zaczne od centrum "mojego" wszechswiata, czyli od siebie. 

Mozliwosc decydowania o tym co, jak i kiedy jem jest ograniczona biologicznie i kulturowo (Babcia, Mama i Tata wyksztalcili we mnie smak na te a nie inne potrawy - choc potrawy z roznych stron swiata smakuja mi, to jednak na co dzien chetniej niz sushi, bede jadl bigos, czy pierogi). I chcialbym moc zdecydowac, czy bede ta tradycje (i w jakim zakresie) mogl kontynuowac... .[4]

Gdzie kupuje/wynajmuje dom/mieszkanie i za ile jest wypadkowa wielu okolicznosci i realizuje rozne potrzeby (oddzielny wpis moznaby temu poswiecic), co powoduje, ze podjecie decyzji o osiedleniu sie w danym konkretnie miejscu jest trudne dla czlonkow konkretnej rodziny a co dopiero dla urzednikow LEWIATANA, tak ode mnie (i mojej rodziny) roznych, patrzacych na moje potrzeby z innej perspektywy oraz skali i majacy do moich pieniedzy (oraz ich wydawania) inny niz ja i moja rodzina stosunek (a chycby przynajmniej dlatego, ze nie musza ich zarabiac!!). Dlatego dom, jego wyposazenie i najblizsza okolica (a czasami nawet i dalsza - w zaleznosci od tego, jak rozlegle wlosci posiadam) naleza do mnie i mojej rodziny wszelkie decyzje (oczywiscie dopoki one nie beda mialy wplywu na sasiadow). 


A z sasiadami, chociazby sie nawet bardzo od nas roznili, 
lepiej zyc w zgodzie!

To co dzieje sie w mojej wsi i gminie zalezec powinno od jego mieszkancow (a w szczegolnosci tych, ktorzy posiadaja jakies nieruchomosci). I na tym poziomie demokracja od biedy moze jeszcze jakos funkcjonowac, ku pozytkowi jej mieszkancow. Dzieki temu, ze oni moga byc (bo nie zawsze sa) zywotnie zainteresowani sprawami gminy (gdyz to ma bezposrednie przelozenie na jakosc ich zycia i zasobnosc ich kiesy), beda podejmowali decyzje w sposob bardziej odpowiedzialny (a jesli nie to i tak za to sami zaplaca). [5] Przy czym urzad gminy raczej powinien miec tez ograniczony zakres wladzy na swoim terytorium (ale jaki, to moga sobie samodzielnie okreslic sami obywatele danej gminy). 

Administracja powiatowa i wojewodzka powinny kontrolowac i koordynowac zadania pomiedzy poszczegolnymi gminami/powiatami. I wcale nie ostatnim powinno to byc zadanie zwiazane z infrastruktura transportowa (boc transport to nie tylko drogi ladowe ale i wodne i powietrzne) oraz z porzadkiem i bezpieczenstwem wewnetrznym.

Wladza centralna powinna, w ramach funkcji administracyjnej, nadzorowac i koordynowac dzialania jednostek organizacyjnych nizszego szczebla. Oraz oczywiscie pelnic funkcje wymienione przeze mnie powyzej.

W przestrzeni spolecznej danego panstwa jest miejsce nie tylko i wylacznie dla Lewiatana, jego agentur i koncesjonariuszy ale i dla prywatnych przedsiebiorcow, [6] stowarzyszen i fundacji, kosciolow (i ich roznych form organizacji wewnetrznej). Na danym terytorium powinny rowniez funkcjonowac rozne i konkurencyjne systemy wymiany spolecznej (znane powszechnie pod nazwa ekonomii), bez monopolu panstwa czy jakiegos banku w tym zakresie.

Zasady zdrowej konkurencji i rownosci przed prawem powinny pomoc w rozwiazywaniu wszelkich "sytuacji kolizyjnych" pomiedzy poszczegolnymi podmiotami.

Wladza centralna powinna byc sprawowana przez jedna osobe, ktora moze na zasadzie suwerennej decyzji, czesc swojej wladzy delegewac na jakis czas okreslonym osobom, w oparciu o scisle ograniczone zasady i na okreslony czas... .

Takie ograniczenie kompetencji panstwa wobec jego poddanych i tak nie zmniejszy roznicy skali:  Lewiatan w stosunku do swoich poddanych jest jak slon wzgledem mrowki! 

Stad dla "wyrownania szans" (szczegolnie w sytuacji gdyby Lewiatanowi chcialboby sie przylrecic srube, bez zwracania uwagi na mrowki), kazdy dorosly poddany cieszacy sie wolnoscia (a w zwiazku z tym pelnia praw) powinien miec prawo do posiadania broni (nie zapominajmy, ze konkretne uprawnienia wiaza sie w sposob konieczny z konkretnymi obowiazkami).


Taka postawa poddanego moze spedzac sen z oczu agentow Lewiatana,
szczegolnie tych, ktorzy maja cos na sumieniu... .

Na koniec powiem moze cos, co zniecheci moich Drogich i Szacownych Czytelnikow... . 

Nie moglbym byc konserwatywnym liberalem, gdybym odmowil prawo istnienia panstwom o innym, niz preferowanym przeze mnie, ksztalcie i zakresie dzialania. 

Gdyby nie realizowaly one pewnych (zdaniem samych zainteresowanych) potrzeb, to juz dawno zniklyby one z powierzchni Ziemi!!! Powszechnie wiadomo, ze nie mozemy miec wszystkiego (cecha ograniczonosci tej rzeczywistosci), wiec mamy cos za cos! 

Chociaz jestem umiarkowanym realista i wnioskujac z naszej niedokonczonej (w sensie niezupelnie skonczonej i ukonczonej) natury moze jeszcze uda nam sie zbudowac system spoleczny, kto wie...?!?

_______________________________________________________________________
1. Organizmy zywe wykazuja ciekawa wlasciwosc - ekspansywnosc (od niej wlasnie pochodzi powiedzenie: Natura nie lubi prozni). Nawet jesli przyjmiemy, ze panstwa nie sa zadnymi nadorganizmami, to ta sama wlasciwosc wystepuje u ludzi, ktorzy sa elementem takiego system (i oni juz widza te wszystkie mozliwosci i swietlane przyszlosci zwiazane z powiekszaniem kompetencji urzedow, ktore, badz, co nie badz, tymczasowo zajmuja).  

2. Choc historia pokazuje, ze ten ostatni z zasobow sam potrafi przeplywac pomiedzy panstwami, w kierunku panstw, ktore lepiej zaspokajaja pewne potrzeby ludzi. Przy czym warto zauwazyc, ze nie dotyczy to wszystkich potrzeb ludzkich, tylko tych, ktorych zaspokojenie w danym momencie jest bardziej istotne od innych (i wynika to zarowno z wielu czynnikow zewnetrznych, ktore doprowadzily  do tej sytuacji, jak i z roznych preferencji wewnetrznych, preferencji klimatycznyh, kulturowych, terytorialnych samych zainteresowanych oraz szerszych okolicznosci spolecznych, cywilizacyjnych i politycznych okolicznosci).

3. Co daje nam MOZLIWOSCI jej ZMIANY i ROZWOJU. Niestety jest to mozliwosc, z ktorej zadko korzystamy. Przy czym warto zauwazyc, ze mozemy rozwijac sie zarowno w pozadanych etycznie kierunku, jak i w tym niepozadanym!!

4. No Piekniejsza Polowa tez jest "czynnikiem" zaklocajacym ten (i inne) wolny wybor.

5. I jedynie w spolecznosci lokalnej moze byc realizowana zasada "bycia obywatelem". Bo wlasciciele nieruchomosci powinni miec i czesto maja realny wplyw na wladze. Relacja miedzy mieszkancem danego panstwa a jego wladza jest definiowana przez zasade podleglosci - stad nazywajac rzeczy po imieniu, tychze mieszkancow powinnismy nazywac poddanymi.

6. Oczywistym dla mnie jest zakaz budowania monopoli, ktory wynika z cechy ograniczonosci wszystkiego co ludzkie. Dzialalnosc gospodarcza powinna byc prowadzona z wylaczeniem mozliwosci powolywania do zycia spolek z osobowoscia prawna (istnieje wtedy mniejsza pokusa oszukiwania swych klientow). 

niedziela, 9 czerwca 2013

Eldamar - niezwykla podroz


I spotkal sie Falco z Panem Kucharskim i dyskutuja na temat Eldamaru ;)

Trzymajac na wodzy moja sklonnosc do "galopady pomyslowej" postaram sie przedstawic ogolny zarys oraz zalozenia lezace u podstaw calego projektu.

Jedna z podstawowych zasad funkcjonowania projektu jest wolnosc. Wolnosc rozumiana dwojako:
1. pozytywna ("wolnosc do ...") -  slowa, sumienia, ksztaltowania wlasnego zycia, przyszlosci, kultury, jezyka, architektury, systemu spolecznego, wplywu na wladze, reprezentacji wlasnych interesow,
2. negatywna ("wolnosc od...") - przymusu ze strony wladz, obciazen podatkowych, ingerencji wladz w zycie osobiste.

Dawniej gwarantami wolnosci byli wolni i uzbrojeni ludzie.
Dzis rowniez! *


Sama wolnosc jest jedynie zasada, ktora nie jest celem samym w sobie ale umozliwia realizacje celow stawianych przed naszym projektem.  [1] 

Celem zalozenia wlasnego dominium jest pelniejszy rozwoj osob bioracych udzial w tym projekcie. [2] 

Do zrealizowania takiego celu jest konieczne zapewnienie niezbednego minimum, w postaci:

- odpowiedniej przestrzeni geograficznej, w ktorej zostanie ulokowany nasz projekt (odpowiednia powierzchnia, ktora pozwoli na ulokowanie niezbednej infrastruktury umozliwiajacej przezycie oraz rozwoj. Oprocz tej infrastruktury powinno jeszcze zawierac obszary do zagospodarowania rolnego a takze mozliwie maksymalnie zroznicowany naturalny biotop),

- odpowiednich osob (ktore dobrowolnie biora udzial w projekcie, maja przekonanie o mozliwosci jego realizacji, ktore jednoczesnie chca, w rozumieniu dlugoterminowego dzialania,  trwale zmieniac siebie oraz otaczajaca ich najblizsza rzeczywistosc), [3]


Umowa zapewniajaca rownowage praw i obowiazkow okazuje sie
 byc rowniez podstawa niezwyklej przygody!!

- odpowieniej infrastruktury (najlepiej jak rozwijac w ramach realizacji projektu w oparciu o uczestnikow projektu). Kwestie uzywania roznych technologii oraz rozwiazan architektonicznych moga byc silnie ograniczone przez odpowiednie przepisy (nie tylko z zakresu prawa budowlanego ale i kodeksu rodzinnego i wychowawczego).[4]


Odpowiednie dobranie rozwiazan architektonicznych 
do okolicznosci przyrody jest bardzo wazne!


Podsumowujac potrzebujemy zgromadzic: odpowiednich ludzi, ktorym sie chce zmienic swoje zycie, oraz odpowiednie srodki do realizacji projektu.

Filozofia projektu powinna byc oczywiscie oparta na zasadzie idei stalego i zrownowazonego rozwoju. Moznaby ja nazwac "zasada szczescia". 

Szczescie rozumie, nie jako euforyczna emocje ale jako rownowage zachowywana przez czlowieka w swoim zyciu w odniesieniu do wlasnego wnetrza, jak i w odniesieniu do srodowiska zewnetrznego. 

Szczesliwe (zrownowazone) srodowisko zewnetrzne oraz szczesliwe wnetrze czlowieka na pewno nie beda stanowily przeszkody dla realizacji naszego projektu. Istotna sprawa w realizacji tej zasady jest zrozumienie zasiegu wolnosci kazdego czlowieka (szczescie i wolnosc jednego czlowieka koncza sie w miejscu gdzie zaczyna sie niewola i niedola drugiego czlowieka). 


Agenci Lewiatana czesto maja maniery orkow i tak samo sa uprzejmi dla zwyklych ludzi...

Oczywiscie nasz projekt powinien byc (po wystartowaniu i pewnym okresie poczatkowym) samodzielny pod wieloma wzgledami (w granicach rozsadku ale to wlasnie zagwarantuje nam wolnosc realizacji celow projektu). Ekonomiczna niezaleznosc projektu bedzie nie tylko cnota ale i zacheta do nasladownictwa.[5] Permakultura moze nam pomoc to zrealizowac (ale znowu obecnie obowiazujace przepisy odnosnie nasiennictwa, fitosanitarne, weterynaryjne i inne).

Jesli chodzi o kwestie militarne (bron, sztuki walki etc.): to wiadomo, ze Eldarowie byli wojownikami totalnymi. Poslugiwanie sie kazdym rodzajem broni i sztuka samoobrony bez uzywania broni to wystarczajaca podstawa. Reprezentuje ciut inny niz Pan Dariusz punkt widzenia na te sprawy - moja sympatia lezy blizej nauk starego dobrego Dziadka Ueshiby ;) . Jesli chodzi o wybor rodzaju sztuki walki, pozostawiam to do wyboru i pod rozwage realizatorow projektu.


Eldarowie - piekni, madrzy, wolni oraz uzbrojeni!

Jesli chodzi o kwestie jezykowe, to podstawowym jezykiem (przynajmniej rytualnym i jezykiem Kronik Eldamaru) powinna byc quenya. Wspolnym jezykiem - Westronem - powinno byc esperanto. 

Struktura organizacyjna spolecznosci powinna byc oparta na rodzinie i rodzie. W sytuacji poszerzania sie liczebnego spolecznosci warto bedzie do nazywania kolejnych struktur siegnac do Tolkiena.

W kwestii nazywania projektu "panstwem" nie upieram sie przy tym (a wrecz odwrotnie). Moim zdaniem dobrym przykladem formy sprawowania wladzy jest Rivendel i Lorien.  


Codzienne zycie w Eldamarze moze wygladac wlasnie tak...

W sprawie kwestii wlasnosci ziemi itp. - tez zostawiam do rozstrzygniecia uczestnikow projektu. Choc jestem zwolennikiem wlasnosci prywatnej (patrzac na historie ludzkosci jast to najblizsza naszej naturze forma posiadania). Coz na pewno bedzie to dobry punkt do gruntownego przedyskutowania... .
_______________________________________________________________________
* Obawiam sie, ze dzis w niewielu krajach mozna paradowac wyposazonym w podobna bron biala. A co dopiero z lukami, czy tez np.: bronia palna (chocby i czarnoprochowa).

1. Powody, dla ktorych ewentualnie chcielibysmy zorganizowac wlasny system spoleczny relatywnie niezalezny od wspolczesnych form Lewiatana, znajdziecie tu.

2. Pelniejszy niz dotychczas. Docelowo chodzi o pelny i wszechstronny rozwoj czlowieka - jego osobowosci, duchowosci, rozwoj psychiczny, intelektualny oraz technologiczny (oczywiscie w oparciu o zasady rozwoju zroznowazonego). Wola wziecia udzialu w projekcie bedzie potwierdzona przez odpowiednia umowe (ktorej popisanie bedzie tez pelnilo funkcje rytualu przejscia).

3. Lepiej skupic sie na niewielkiej ilosci osob (mozna wtedy bardziej skupic sie na jakosciowej realizacji zalozonych celow projektu). Jednakowoz nie nalezy zapominac o mozliwosci poszerzania grupy chetnych (na zasadzie ostroznej kooptacji w oparciu o klarowne kryterium doboru). Zabawa zaczyna sie juz na etapie wstepnym (planowanie projektu), poniewaz roznorodnosc osobowosci, punktow widzenia bedzie swietna podstawa do budowy fundamentow projektu i jego rozwoju (oraz potencjalnie moga stanowic zagrozenie dla jego realizacji!).

4. Tu mozemy miec problem zwiazany z prawodawstwem panstwa-gospodarza - organizacja pozytku publicznego nie moze lamac obowiazujacych przepisow... . I wlasnie ta zasada (legalizmu) moze drastycznie ograniczac mozliwosc w miare swobodnej realizacji projektu. Innym problemem bedzie zgromadzenie niezbednych zasobow (a nie mozemy liczyc, ze wszystkie zasoby uda nam sie pozyskac z przestrzeni geograficznej, ktora tez musimy jakos zakupic). Jednym z glownych problemow bedzie pozyskanie odpowiedniej kwoty funduszy poczatkowych (w Europie ziemia jest nadal zdecydowanie bardzo droga). 

5. A docelowo jedynie takie rozwiazanie, ktore jest w swej realizacji praktyczne, jest godne realizacji. Choc pragmatyzm i utylitaryzm nie sa tu glownymi zasadami ale i nieostatnimi.

piątek, 17 maja 2013

Mission Impossible - czyli pochwala lenistwa

Lenistwo jest tematem wzbudzajacym kontrowersje. Bo nie lubimy leniwych szefow lub wspolpracownikow (a za to, ze musimy odwalac za nich brudna robote) ale zazwyczaj znajdujemy jakies usprawiedliwienie dla wlasnego slodkiego lenistwa...)

Walka z lenistwem jest prawdziwa Mission Impossible

Rozumiem skad sie wzial ten negatywny odbior lenistwa - "Satyra na leniwych chlopow" ma tez w tym swoj udzial (jak i niezrozumienie wykazywane przez nauczycieli w temacie lenistwa). Taak... 

Ludzie sami siebie nie rozumiecie!!

Gdyby nie lenistwo - do dzis w pocie czola ganialibysmy za jakimis ... No wlasnie za czym?? Trudno powiedziec, bo najprawdopodobniej w pocie czola wytluklibysmy wszystko co nadawaloby sie do upolowania. Pasterstwa tez nikt by nie wymyslal - bo przeciez pasterz, to taki model leniwego mysliwego.

Wiekszosc rzeczy, ktore zostaly wynalezione przez ludzi, powstaly aby ulatwic zycie ludziom. Kazda innowacja miala na celu usprawnienie wykonywania danej czynnosci (zeby wiecej bylo czasu na slodkie leniuchowanie). [1]

12 prac Heraklesa - wiekszosc mysli, ze to tytan pracy a on bral jedna robotke na rok!!


Wylegujacy sie w cieniu pasterze greccy zaczeli sie zastanawiajac nad rzeczywistoscia dali podwaliny "umilowaniu madrosci", czyli filozofii. A wiadomo - filozofia, matka nauk jest! 

Z lenistwem, jak ze wszystkim na tym swiecie,  aby przynosilo dobre owoce musza zaistniec odpowiednie warunki. Bo nie wsytarczy aby w czasie i przestrzeni zszedl sie len i problem. Przede wszystkim problem musie byc z jekigos powodu interesujacy (lub wrecz palacy) dla leniuszka. Sam nacisk zewnetrzny nie wiele by zrobil w tym temacie, gdyby pewnej chwili lenia z tapczanu (lub innego rodzaju poslania) nie ruszylo, wczesniej go nie nekajace, uczucie "chcenia"... . 

Chcenie rozne przybierac moze postacie - a juz to cieknacego nad tapczanem sufitu (szczegolnie gdy wystepuje w towarzystwie braku parasola albo w towarzystwie wiekszej ilosci wyciekow), a juz to gderajacej zony (czasami towarzyszy temu wspomnienie tajemniczego usmiechu spotkanej rano powabnej sasiadki) motywujacej do zrobienia "z tym, czegos", a juz to kolegi pragnacego w zaciszu warsztatu/garazu (niepotrzebne skreslic) popracowac naukowo (no przeciez!) nad problemem nieciaglosci czasowo-swiadomosciowej (uwaga! badania empiryczne - moga stanowic zagrozenie dla zycia lub zdrowia!), a juz to wewnetrznej potrzeby rozwiazania jakiegos skomplikowanego problemu na pograniczu mechaniki WSK-i i mechaniki kwantowej... .

Kolejnym warunkiem koniecznym sa odpowiednie predyspozycje intelektualne naszego leniucha. I tu mamy zagwozdke - najczesciej rozrzut jest od ludzi bardzo prosto myslacych (bo nie wiedzac, ze cos jest niemozliwe, dokonuja wlasnie tego!), poprzez zwyklych ludzi praktycznych (ktorzy tez nie lubia niepotrzebnie sie trudzic!), po tytanow intelektu (ktorzy na bazie wieloletnich doswiadczen i wyliczen dochodza do wiekopomnych odkryc).

Dlatego, jesli nastepnym razem zobaczysz leniuszka (pozornie) bez zajecia, to nie gon go do pracy!! Najlepiej sie do niego przylacz, bo moze wlasnie mysli nad nowym odkryciem... .

Panowie nie smiejscie sie!! Tylko kapelusze z glow przed leniuszkiem !)


_______________________________________________________________________
1. Taki kreatywny leniuch potrafi miesiace, lata w pocie czola pracowac nad rozwiazaniem jakiegos problemu.




środa, 15 maja 2013

Avatar a ekonomia - obrona psychiki

Dzisiejsza interesujaca dyskusja na Racjonalnym Oszczedzaniu [1] zmotywowalo mnie do popelnienia wpisu (mimo okropnej biegunki roboczej).

Toruk Makto ruszyl do kontrataku!



Kolega z R-O ma racje w tym, kiedy mowi, ze nikt nas nie zmusza, przystawiajac pistolet do glowy, do kupowania wytworow korporacji. Do kupowania kiedy tego obiektywnie nie potrzebujemy... . Problem z potrzebami polega na tym, ze oprocz potrzeb podstawowych (wynikajacych z naszej kondycji biologicznej) mamy jeszcze potrzeby wyzszego rzedu, ktorych czesc mozemy wytworzyc (i wytwarzamy sobie albo sa nam wdrukowywane przez reklamy i mody). 

Bo oczywiscie, ze mozemy sobie nie wyobrazac zycia bez dodatkowego gadzetu. I zapewne tak jest - do momentu zakupu (i maksymalnie jeszcze miesiac po). Z czasem okazuje sie, ze ten tak upragniony gadzet, gdzies nam ginie z widoku (a potem z pamieci).

I potem rosnie nam masa niepotrzebnych gadzetow.

Reklama+gadka z kumplami = lowy... (w tym przypadku wielu niepotrzebnych rzeczy)

Problem zaczyna sie od momentu rozmowy ze znajomymi lub reklamy ogladanej w tv (albo od mieszanki obydwu). W tym momencie wystarczy sobie zadac proste pytanie: z ilu funkcji mojej starej komorki na co dzien korzystam! Moge nie znac wszystkich odpowiedzi ale znam odpowiedzi moje, mojej rodziny, przyjaciol znajomych... Nie wykorzystujemy nawet 50% funkcji (im wiecej korzystamy tym lepiej dla nas - oznacza to, ze kupilismy rzecz ktora nam sluzy). 

Skoro starszy model nie jest przez nas wykorzystywany w pelni, to po co nam model z jeszcze wieksza liczba bajerow i opcji... .

To samo dotyczy nowych ciuchow, butow, samochodow, samolotow (hehehehe!! Niektorzy maja wlasnie takie problemy, ze maja stary 3 letni odrzutowiec i bez nowego odrzutowca full wypas nie wyobrazaja sobie zycia - przeciez kumpel ma i sobie nowy model chwali ;) .


Zadajmy sobie podstawowe pytanie: kto rzadzi u mnie w domu? i dlaczego?

Straznik miru domowego - zwarty, gotowy i uzbrojony...

Bo jesli kupuje cos jedynie dlatego, ze ktos mi to sugeruje w reklamie lub w rozmowie, to chyba nie ja rzadze swoim zyciem (domem, portfelem, kontem). Zacznijmy najpierw od remamentu. Spiszmy to na kartce: co mamy? z czego korzystamy? i jak czesto? czy (na bazie ostatnich 2 pytan) mozemy sie bez tego obejsc?

Bronmy swoja psychike przed specami od reklamy (oraz przed ludzmi, ktorzy nie majac wlasnych tresci wewnetrznych przyswajaja te modne - czyli latwe i przyjemne) i badzmy swiadomymi panami samych siebie... .

Badz czujny - wojna trwa!!



_______________________________________________________________________
1. To nie pomylka - dyskusja byla na 2 wpisach tego samego blogu :)