Pokazywanie postów oznaczonych etykietą panstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą panstwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 listopada 2015

Polska dla Polakow! Polacy dla Polski!

Haslo tegorocznego Marszu Niepodleglosci:


Czy to ma sens? A dla kogo ma byc Polska? Kazdy narod, ktory chce sie sam rzadzic robi to poprzez instytucje panstwa. Jest  to wspolnota ludzi nie tylko spokrewnionych biologicznie ale rowniez wyznajacych wpolne zasady. 

Te, ktore przyswiecaly Polakom przez wieki, to: Bog - Honor - Ojczyzna - Tradycja (Pamiec) - Szlachetnosc - Wolność.

Polska jest wlasnie krajem dla ludzi wyznajacych te zasady. Krajem otwartym, gdyz: Gosc w dom - Bog w dom! I taka Polska jest Darem dla Polakow!


"Polacy dla Polski!" - to zadanie dla wszystkich szlachetnych ludzi dobrej woli, ktorzy czuja sie Polakami. Bez dbania o dobro wspolne przez cala wspolnote, na ktorego strazy stanie Krol, Polski nie bedzie! Tego ucza nas nasze wlasne losy - zarowno te sprzed wiekow, jak i te z lat ostatnich ostatnich. 

Bo chyba niewiele osob moze dzis zaprzeczyc tezie, ze kraj polozony nad Wisla jest nieprzyjazny Polakom. 


Bysmy nie musieli powtarzac losu Indian Amerykanskich!!!


W odpowiedzi na komentarz Anonimowego: Oczywiscie, ze tak. Przy czym jak gospodarze podejma wolna decyjzje o przyjeciu goscia do rodu (na okreslonych zasadach), to moze to wzmocnic dom. W ciagu naszej historii wielokrotnie sie to wydarzylo... . 

Wystarczy jedynie wspomniec Litwinow, Rusinow, Tatarow. Koniecznym warunkiem jest prawdziwa chec przyjecia do wspolnoty ze strony gospodarzy oraz prawdziwa wola przystapienia do niej i podzielania polskich wartosci.

czwartek, 25 lipca 2013

Brak zahamowan, czyli Pan minister tanczy

Wczoraj wieczorem uslyszalem fragment wypowiedzi, nad wyraz pracowitego i pomyslowego MinFina pieknego Kraju nad Wisla, ktory oswiadczyl (cytat niestety z pamieci i nieautoryzowany), ze: jego adwersarze nie rozumieja jego argumentow, wiec nie bedzie z nimi dyskutowal... . 

Moze trzeba byloby dobrac inne argumenty? "Znizyc sie" do poziomu dyskutanta (czasami, zeby dostosowac sie do poziomu dyskutantow, trzeba raczej "sie wspiac", co jest trudniejszym manewrem intelektualnym).

Dzis przeczytalem na Interii, co doprowadzilo u mnie do symultanicznego wystapienia wykluczajacych sie dwoch zjawisk natury psychicznej - "wyrwalo mnie z butow" a "szczeka opadla mi na ziemie"... !!!


"Szef resortu finansów odnosząc się do zarzutów posłów opozycji przytoczył porównanie relacji długu do PKB w Polsce oraz w innych krajach Europy. - Polsce w żaden sposób, ale to żaden, nie zagraża katastrofa finansowa. Niestety dla tych, którzy nie umieją liczyć i nie umieją porównywać liczb tak jasno i klarownie przedstawionych, to nie będzie państwa przekonywało - podkreślił."

Slynna przedwojenna komedia o nowych reformach Pani Minister[1]


Co prawda nie widzialem, tych liczb ani sposobu ich porownywania ale liczyc potrafie (i doswiadczenia z braniem kredytow /niestety!!!/ posiadam). I wiem, ze z pustego, to nie tylko Salomon nie naleje ale i salmonella nie chce sie wziac!!! Moze wlasnie taki wlasnie program uzdrowienia polskiej gospodarki ma nasz Jasnie (Jupiterami) Oswiecany MinFin... !?! Wiadomo, ze jak organizm jest zakazony przez wirusa/bakterie jednej ciezkiej choroby, to na inna raczej nie zapada.[2]  Zapewne o to wlasnie chodzi!!! Tylko czy taka kuracja nie okaze sie smiertelna?!? To nie jest wazne dla zadnego z lekarzy, bo i tak za usluge skasuja swoje a gwarancji nie daja!!

Przyklad Najbardziej Pomyslowego MinFina Europy jest woda na Pana Jackowy mlyn, zarowno jesli chodzi o szkodliwosc dzialania politykow (koncepcja "niedzialania") w ogole, jak i kiedy do wladzy powinno sie rekrutowac leniwych niekreatywnych. Nie podejrzewam o to, ze Jasnie Oswiecany MinFin dziala "w porozumieniu" lub wrecz pod dyktant Pana z Boskiej Woli... !

A przeciez mozna inaczej!!!

Zalozmy, ze Aureliusz Augustym mial racje twierdzac, ze panstwo jest ostatnia forma rozwoju spolecznego (jak na razie wszystkie eksperymenty na tym polu potwierdzaja prawdziwosc tego twierdzenia). Nie stoi zatem nic na przeszkodzie, zeby finansowa strone dzialania panstwa zorganizowac w opaciu o ta sama zasade, jak innych bytow spolecznych, czyli w oparciu o system skladki. 

Skladki w stowarzyszeniu wszyscy czlonkowie placa te same, poniewaz w tym samym stopniu sa uprawnieni do korzystania z "dobrodziejstw" stowarzyszenia (wydaje sie to nawet dosc sprawiedliwe). 

Stowarzyszenie posiada swoje cele statutowe. Celami "statutowymi" panstwa jest wprowadzanie i utrzymanie porzadku (prawnego i administracyjnego) na terytorium oraz ochrona wlasnych interesow na arenie miedzynarodowej. Oczywiscie na bazie zjawiska, jakim sa panstwa "sprawiedliwosci spolecznej" tzn. chcialem powiedziec panstwo bezpieczenstwa socjalnego, czyli panstwo opiekuncze, politolodzy dorzucili rowniez tez dodatkowe funkcje (ale jak socjalistyczne panstwa funkcjonuja mielismy okazje obserwowac w PRLu i chyba sie niczego nie nauczylismy na wlasnych bledach ladujac sie w zachodnia /bardziej drapiezna i przebieglejsza w dzialaniu/ wersje tego co juz bylo...), ktorych podjecia powoduja, ze panstwa te "dzielnie walcza z problemami, nie znanymi w innych ustrojach...". 

W ten sposob powstaje pewna pula pieniedzy, ktore nie moga byc wykorzystywane na inne niz "statutowe" cele (pod grozba kary wiezienia). Zaraz podniosa sie glosy, ze kasy nie wystarczy na to wszystko... . Ale dlaczego ma nie wystarczyc?!? 

Moja Babcia pamieta czasy, kiedy urzad gminy stanowily 3 osoby (a konputrow wtedy nie bylo ani telefonow, ani drukarek, faksow i innych wynalazkow ulatwiajacych prace biurowe): wojt, skarbnik i pisarz. Te 3 osoby znaly wszystkich doroslych mieszkancow gminy (a czesto rowniez i nastolatkow i dzieci) oraz byly znane wszystkim. Na pytanie ile osob pracowalo w powiecie, czy w wojewodzkim urzedzie Babcia nie byla w stanie powiedziec (nigdy tam nie musiala byc!!).  

Czy dzis nie daloby sie administrowac krajem, bez takiej armii urzednikow?!!? W jakim celu potrzebne jest panstwu te morze informaji na temat wlasnych poddanych (ktorego i tak nie ogarnia!)?

W systemie "skadkowym", czyli w oparciu o podatek poglowny, ktory jest jedyna sprawiedliwa forma podatku (wszyscy dorosli poddani go placa bez zwolnien; nie jest mozliwa rowniez ucieczka przed nim - chyba, ze w formie emigracji), jedyna (ewentualnie) mozliwoscia zaciagniecia kredytu bylby kredyt hipoteczny pod nieruchomosci nalezace do panstwa (i to jedynie na cele wojenne). Inne formy zadluzania nie powinny byc dopuszczalne. Dlaczego? Popatrzcie co sie obecnie dzieje i sami sobie odpowiedzcie na to pytanie!

Dzis jestesmy bardziej ulegli wladzy nawet niz poddani monarchii absolutnej, bo dawniej na wiesc, ze krol moze miec ochote na podniesienie podatkow, wywolalo to taka zawieruche, ze w jej wyniku ucieto rzeczonemu i jego malzonce glowe... . A dzis? Nic!!! Moze to efekt tego, ze w tamtych czasach nie bylo obowiazku szkolnego, ktory nalezalo "odsluzyc" w panstwowych szkolach... ?!? Sam nie wiem!

Po osiagnieciach innych ministrow niemilosciwie panujacego w Kraju nad Wisla rzadu mozna spodziewac sie, ze jedyna swietnosc finansowa obiecywana przez politykow, moze dotyczyc jedynie ich samych... .[3]

Dlatego powinno sie zamontowac panstwu funkcje "stop" (szczegolnie w kwestii zadluzania sie), bo inaczej bedzie brykala jak Buba Pana Jackowa... .

A swoja droga, ten chocholi taniec MinFina dostarczy nam troche fajerwerkow - ostatecznie odbywa sie na polu pelnym min (finansowych).
_______________________________________________________________________
1. Juz wtedy interesowano sie bielizna ministrow ;)

2. Nie dotyczy to wirusa HIV, ktory uposledza odpornosc organizmu, w wyniku czego umiera sie na inna chorobe (nie koniecznie musi byc to tzw. ciezka choroba!!).

3. Coby nie byc goloslownym wystarczy sobie przypomniec, ze na budowach autostrad, gdzie na calym swiecie wykonawcy zarabiaja krocie, w Polsce masowo bankrutuja (lub przed bankructwem uciakaja z terenu budowy...).

niedziela, 21 lipca 2013

Wolny swiat uwieziony w rzeczywistosci

W kosmosie istnieja roznej wielkosci obiekty olbrzymie, srednie, male, 
mikroskopijne, kwantowe i niewidoczne


Rozmyslajac nad wpisami Pana Nadara, w ktorych tu, tam, siam i owdzie poruszyl problem smierci tzw. cywilizacji zachodniej oraz zaproponowal sposob na budowe nowej cywilizacji. 

Jest wiele przyczyn tego stanu, ktore w wiekszosci moglibysmy okreslic mianem odciecia od korzeni. Obserwowana globalna McDonaldyzacja stylow zycia na wszystkich kontynentach, polityka wielu panstw promujaca cwaniactwo i oszustwo [1] - dosc czesto promujac ich szkodliwa dzialalnosc poprzez "projekty naprawcze"... .

Od upadku ancien regime, jak to pieknie ujal dzis Pan Jacek, kiedy to swiat stanal na glowie mamy niespotykany chyba nigdy wczesniej rozrost Lewiatana. Obecny system, mimo ciaglej armii wyznawcow Lewiatana, wpierajacych jego rozrost, upadnie (nawet gdyby nie zaistnialy wszystkie z wymienionych niewydolnosci tego systemu, to chocby i z faktu, ze na tym nie najlepszym ale i nie najgorszym ze swiatow wszystko ma swoj czas i swoj koniec). Pytanie tylko kiedy, w jakich okolicznosciach i jakie nieszczescia ten upadek przyniesie.

Doprowadzilismy (swiadomie, badz nie) do tego, ze ta cywilizacja jest bardzo wrazliwa na roznego rodzaju zagrozenia. Swojego czasu w UK wystarczyl strajk kierowcow (w wyniku ktorego zabraklo paliwa na stacjach benzynowych) aby wyszlo przyslowiowe szydlo z worka - towary pierwszej potrzeby znikly ze sklepow, ulice zostaly zablokowane i rozpoczely sie masowe niepokoje spoleczne (jako pochodna sytuacji zwiazanej z brakiem dostaw). 

Masowa produkcja, scentralizowana dostawa nosnikow energii, scentralizowane systemy dystrybucji czegokolwiek w wiekszosci z krajow powoduja, ze wystarczy np.: powszechna awaria linii elektrycznych oraz wszystkich urzadzen elektrycznych i elektronicznych wywolana przez rozblyski sloneczne spowoduje straszliwy regres (w 2009 lub 2010 NASA opublikowala raport na ten temat na swojej stronie www ale zdaje sie, ze po okolo roku tajemniczo znikla...). Nadmierna centralizacja wladzy, zasobow oraz globalna uniformizacja jest niebezpieczna.

Wieksza roznorodnosc w stylach zycia, systemach spolecznych, kulturowych w razie Wielkiego Bum zapewni, ze najmniej wrazliwe systemy przetrwaja. Czesc spoleczenstw - narodow tubylczych nadal pielegnuje wlasne tradycyjne style zycia (roznie sie sprawy maja w roznych czesciach swiata). Niestety w spoleczenstwach nazywanych (najczesciej przez nie same) cywilizowanymi uplynelo zbyt dlugo czasu abysmy mogli bez wiekszych wstrzasow mogli wrocic do czasow kiedy tradycja byla fundamentem relacji miedzyludzkich.


Tradycja wylaniala sie z pozornego chaosu wynikajacego ze skomplikowanego systemu relacji miedzyludzkich oraz pomiedzy roznymi systemami wartosci i norm roznych grup spolecznych (oraz systemow prawnych). Dawala ona poczucie bezpieczenstwa i stabilnosci a jednoczesnie podlegala dlugoterminowym zmianom oraz ciaglej weryfikacji.

Mimo duzego wkladu  "kreacjonistow", czesc tradycji przetrwala rowniez w naszym spoleczenstwie.  Mozemy podjac sie wysilkow pogodzenia tradycyjnych stylow zycia z pewnymi elementami wspolczesnej cywilizacji. 

Wsrod warunkow sluzacych budowie nowych ladow spolecznych jednym z wazniejszych jest wieksza doza wolnosci ekonomicznej i osobistej. Jednakze nie nalezy zapominac, ze zapewnienie tych, badz co nie  badz, zewnetrznych warunkow, nie mniej istotna jest wlasna motywacja i determinacja ludzi bioracych udzial w takim eksperymencie spolecznym. 

Na te ostatnie dosc oczywisty wplyw maja oczywiscie utopie (ktore powinny raczej stanowic zrodlo inspiracji do pracy nad tymi nowymi starymi systemami spolecznymi, niz zbior sztywnych procedur i przepisow na ich budowanie). 

Wieksze bezpieczenstwo przeprowadzania takich eksperymentow jest skorzystania z odwroconego efektu skali (o efekcie skali wspomnialem w ostatnim swoim wpisie). Male systemy latwiej kontrolowac oraz modyfikowac. A w sytuacji ich porazki dotykaja swym upadkiem mniejsza liczne osob. Historia zna przyklady poczatkowo niewielkich w skali projekto, ktore nabraly wrecz globalnego rozmachu.

Problem w tym, ze zdrowe spoleczenstwo, podobnie jak las, ktory sklada sie z duzych drzew i mniejszych, krzewow, pnaczy, runa lesnego, sciolki oraz gleby, powinno skladac sie z wielu obiektow roznej wielkosci, ksztaltu i funkcji (i wlasnie z tego powodu powinno sie zakazac istnienia monopoli). 

I w takim wlasnie swiecie jest mozliwe istnienie (a nawet pokojowa wspolpraca) roznych systemow norm i wartosci oraz grup spolecznych.
_______________________________________________________________________
 1. Ufundowane na sprzeciwie wobec podatkow praz korporacji USA aktywnie popieraja istnienie spolek anonimowych z osobowoscia prawna.
WebRep
currentVote
noRating
noWeight

czwartek, 18 lipca 2013

Ciezki zywot muzy, czyli odpowiedz Pani Kirze


W trakcie pisania w polu komentarza odpowiedzi dla Pani Kiry okazalo sie, ze jest on ciut za dlugi jak na komentarz. I tak powstal z marszu dzisiejszy wpis (choc strasznie upierdliwe jest te ciagle wachlowanie "okienkami").

Muza to ma ciekawe zycie, nielatwe zadanie i upierdliwa funkcje...


'Wybacz, nie wierzę w te bzdury na temat "powiększenia cierpienia" ' - wybaczam Pani, Pani Kiro ale jednoczesnie nie rozumiem motywacji Pani do obrony ustawowego zakazu uboju rytualnego w Polsce. Rozumiem, ze czasami bronimy spraw i postaw, ktore z tradycji lub z czystego irracjonalnego wewnetrznego przekonania sa nam blizsze, niz te, prezentowane przez naszych rozmowcow. Czasami zdaza mi sie to jedynie dla samej przyjemnosci dyskutowania z inteligentna osoba (bo jaka bylaby przyjemnosc, o dyskusji nie wspomne, gdybym tuz po tym jak moj partner w dyskusji okreslil swoje racje skwitowal je krotkim: "Alez oczywiscie, ze Pan/Pani/Ty/Kochanie (itd) ma racje. Zgadzam sie w zupelnosci!" A co jesli te stanowisko jest nieprawdziwe a to, ze nasze zdania sa zbiezne wynika jedynie z naszej ulomnosci wynikajacej z naszej ograniczonej mozliwosci rozpoznania prawdy?!?[1] 


Jesli nie "wierzy (Pani) w te bzdury na temat "powiekszania cierpienia" ", to w tym momencie nasza dyskusja sprowadza sie do hobbesowskiego 'kotlowania sie w wilczej watasze'. Jesli przejdziemy w dyskusji od sily argumentu do argumentu sily, to nic nam poza czysta agresja nie pozostanie (i nas dyskurs powinien byc rozstrzygniety przez sad Bozy na udeptaniej ziemi...). Niewiele w takim razie roznimy sie od naszych praprzodkow, ktorzy w ferworze dyskusji przechodzili do "naparzania sie maczugami po pustych czerepach". 

Choc z drugiej strony, nie zaprzeczam faktowi, ze zycie jest walka, jedynie moim zdaniem posiadanie rozumu niejako obliguje nas, zeby w dyskusjach pomiedzy osobnikami posiadajacych umysl przechodzic od argumentu sily do sily argumentu i od dyskursu walki (tj. poprzez przemoc)  do walki poprzez dyskurs (czyli wymiane argumentow intelektualnych).

Poniewaz z Pani glosow w dyskusji nie wylania mi sie jakis inny obraz (niekoniecznie prawdziwy) Pani motywacji, to bylbym wdzieczny, za w miare zwiezle przedstawienie Pani stanowiska w tej sprawie... . No chyba, ze chodzi jedynie o to, ze "moja prawda jest bardziej mojsza od Twojej"...

Ma Pani racje w odniesieniu do tego, ze "bol" na tym nienajlepszym ze swiatow (ale i nie najgorszym) bedzie obecny w naszej (i nie tylko naszej egzystencji), co koresponduje z wizja praw rzadzacych relacjami miedzy organizmami, ktora onegdaj przedstawilem. Moim zdaniem wazne jest, zeby wiecej niz to jest konieczne, jego ilosci nie zwiekszac (wychodze tu od prostego /byc moze wrecz prostackiego/ argumentu, ze bol jest zly, brak bolu dobry). [2] Rowniez zgadzamy sie w kwestii, ze przemyslowy uboj jest niewiele lepszy od uboju rytualnego. Zabijanie zwierzat w ten sposob jest, rowniez moim zdaniem, podobne do znanych nam z przeszlosci "kombinatow smierci". Bardziej "rozumne" wg. tzw. Oswiecenia, ktorego pan Jacek Kobus tak nie lubi, jest minimalizowanie wysilku i maksymalizowanie efektu. 

Ergonomia dzialania moze byc oczywiscie argumentem rowniez i w tej dyskusji. Ale moim zdaniem argumenem przeciw przemyslowemu ubojowi (nie wazne czy to jest uboj koszer, halal, czy ateistyczny lub inny). Problemy biora sie z efektu skali. Przy masowym uboju efekt skali pozwala nam zmniejszyc koszty jednostkowe wyprodukowania 1 kg gotowego wyrobu wedliniarskiego. Ale czy na pewno?!? 

Ograniczenia urzedowe uboju gospodarczego mialy poprawic bezpieczenstwo sanitarne. Ale nie koniecznie jest to faktyczna przyczyna ograniczenia (tradycyjnego i naturalnego badz, co nie badz) zwyczaju uboju gospodarskiego. Zastanowmy sie nad prawdziwoscia tego argumentu. Zabicie zwierzecia niesie zagrozenie sanitarne:

1. ludziom dokonujacych uboju (babranie sie w cudzych wnetrznosciach wypelnionych resztkami jedzenia w roznej fazie procesu trawienia wystawia nas na niebezpieczenstwo zakazenia; oczywiscie mozliwosc zakazenia jakas choroba odzwierzeca od chorej sztuki tez nalezy uwzglednic) oraz przy uboju obecnych (a chocby i lekarza weterynarii, ktory moze byc chory podczas wykonywania czynnosci sluzbowych - mowie tu nie o sytuacji swiadomego naruszenia procedur ale wiele chorob zakaznych czesto w okresie inkubacji jest bezobjawowa!),

2. najblizszej okolicy - rozprzestrzenianie sie patogenow nie tylko wsrod ludzi ale i wsrod zwierzat. A oprocz tego dochodzi jeszcze skazenie wynikajace z kumulowania odpadow procesu produkcji wedlin,

3. konsumentom wedlin - wtedy kiedy zakazone (w przypadku skazenia surowca wynikajacego z uboju chorych sztuk, recyclingu starych wedlin, skazenia wedlin przez chorych masazy, magazynierow, dostawcow, sprzedawcow, czy przypatrujacym sie wedlinom kupujacym) na ktoryms z etapow dostarczania wedliny do konsumenta finalnego.

O ile ograniczenie zmniejsza liczbe ludzi obecnych przy uboju (bo rzeznia musi spelnic rozne i do tego dosc wysrubowane wymagania) wyraznie jest mniejsza po wprowadzeniu ograniczenia uboju gospodarskiego, to te ograniczenie moze praktycznie poprzez koncentracje produkcji do niewielu osrodkow uboju i przetwarzania miesa doprowadzic paradoksalnie do zwiekszenia zagrozenia epidemiologicznego (poniewaz kazdy z systemow scentralizowanych jest bardzo wrazliwy na roznego rodzaju czynniki ze wzgledu na efekt skali!!). Przy masowej produkcji (nawet przy dosc rygorystycznym zachowaniu zasad BHP) nie wykluczamy 100% mozliwosci skazenia (statystyka jest, w tym i nie tylko w tym przypadku, nieublagana). A wezmy pod uwage, ze przez te centra przechodzi minium 95% albo i wiecej produkcji wedlin, to kazde skazenie (ktore objawi nam sie w postaci masowych zachorowan) bedzie oczywiscie duzej skali (logika w tym momencie jest weryfikowalna poprzez empirie!).

Uwaga na marginesie (takie male didaskalia w srodku tekstu ;) : Kazda koncentracja i masowa produkcja czegokolwiek jest bardzo wrazliwe na rozne zagrozenia, stad logicznym i empirycznym argumentem jest zakaz monopoli (ktory powinien byc bezwzglednie egzekwowany przez panstwo a nie wspierany przez nie!!!).

Masowa produkcja oznacza rowniez (w pewnym momencie ilosciowego zwiekszenia wydajnosci procesow) spadek jakosci (zwiekszona ilosc zmusza do przyspieszenia procesow a zwiazku z tym zmniejsza dbalosc o szczegoly /brak czasu na doszlifowanie efektu koncowego/). A kazde uchybienie procedurom (bo to oznacza praktycznie spadek jakosci) zwieksza zagrozenie (co przy jednoczesnym nagromadzeniu ryzyk wynikajacy z koncentracji i efektu skali) wielokrotnie (poniewaz mamy efekt synergii a nie prostych sum kolejnych ryzyk!!).

Dlaczego ostatnimi czasy monopole sa tak bardzo holubione przez Lewiatany narodowosci i prowieniencji roznej?!? Bo latwiej jest panstwu kontrolowac (przede wszystkim fiskalnie) liczbowo ograniczone osrodki. Co ulatwia tez korumpowanie (w obie strony) uczestnikow tego procederu...!!

Bardziej bezpiecznym dla spoleczenstwa czyniloby caly proceder zwiazany z ubojem zdecentralizowac i zmniejszyc jego skale przy jednoczesnym polozeniu duzego nacisku na dbalosc o kazda faze procesu uboju!!

Do tego wlasnie prowadzily pierwotne rozwiazania wielu religii (a w szczegolnosci judaizmu i islamu).   Caly rytual religijny (oraz wszystkie szczegolowe zasady zwiazane z przygotowywaniem posilkow poczawszy od tego co jest zdrowe!) zwiazany z zabijaniem zwierzat przeznaczonych do spozycia (a spozywalo sie rowniez zwierzeta ofiarne!!! W ograniczonym gronie ale za to bardzo wysoko postawionych urzednikow koscielnych!!). Judaizm upowszechnil wiele zasad dobrego wspolzycia spolecznego oraz sanitarnych wlasnie poprzez uznanie tych zasad za swiete (czyli pochodzenia boskiego) z sankcja smierci (w wielu przypadkach). Islam te zasady przejal (jako kombinacja wierzen judaiskich, chrzescijanskich oraz pierwotnych arabskich) i w ramach tzw. malego dzihadu upowszechnia po swiecie (wczesniej tez w wielu przypadkach pod rygorem mortis, ktory nadal obowiazuje w krajach islamskich!). [3]

Zasada "sumy cierpien" (jako pochodnej bolu, jako bierze sie u mnie z checi przezwycieznia niemoznosci uzasadnienia w inny pozareligijny i uniwersalny sposob zasad moralnych (w szczegolnosci kiedy odejdziemy od zasady, ze zasada dobra moralnego bierze sie z tego, czy dana zasada ma  pochodzenie Boskie czy tez jest wynikiem mistycznego oswiecenia lub uzywania innego, prostego lub skomplikowanego a jednoczesnie hermetycznego oprzyrzadowania filozoficznego. 

Jaka inna, definicje dobra moralnego (ktora da sie uzasadnic nie tylko w ramach konkretnych systemow etycznych i filozoficznych ale i poza nimi), ktora moznaby uzywac do oceny podejmowanych przez ludzi decyzji oraz do moralnej oceny dzialan panstwa, traktowanej jako wzglednie zwiezlego systemu?!?

Pani zastrzezenia dotyczace moralnego mandatu do kreowania zasad moralnych (chocby w postaci rozumianej nieco swiecko "moralnosci publicznej"), choc mile sercu kazdego libertarianina i liberala sa niestety, historycznie rzecz biorac spoznione! W wielkim skrocie wladza panstwowa od samego poczatku byla powiazana z religia panujaca na danym terytorium w danym czasie (czego skrajnymi przykladami jest mariaz tronu i oltarza w starozytnym Egipcie) przybierajac rozne formy (ale czesto wystepujace w postaci dwuosobowej Monarchy i jego Maga lub Szamana). Od rewolucji francuskiej, jeden z pierwszych owocow Oswiecenia, nastapila w kregach cywilizacji lacinskiej (a niespotykana gdzie indziej) laicyzacja panstwa. 

Ale zostawmy argumenty historyczne lub strukturalno-funkcjonalne (uzasadniajace role guru, kosciolow, religii i ich funkcjonariuszy w kreowaniu oraz staniu na strazy moralnosci) na boku i zadajmy sobie pytanie: kto i na jakiej zasadzie ma prawo (oraz z czego te prawo wynika) do okreslania co jest dobre a co nie? W oparciu o jaka zasade moze ten podmiot (panstwo, instytucja, czlowiek) okreslac co jest dobre a co zle? A moze cos takiego jak dobro moralne nie wystepuje (oraz nie ma prawa wystepowac)?!!

Moglaby Pani podac jakies fakty uzasadniajace Pani teze, ze zaden z wymienionych powyzej podmiotow nie powinien byc uprawniony do kreowania moralnosci? Uprzedzam jedynie, ze nagie fakty (szczegolnie spoleczne i kulturowe) moga wystepowac o wiele zadziej w rzeczywistosci niz spacerujacy nago po ulicach panowie (lub panie)... .

Bardzo krotko na temat mojej apokaliptycznej wizji podczas proby globalnego silowego wprowadzenia zakazu uboju rytualnego... . Biorac pod uwage przyczyny roznych konfliktow zbrojnych, to przyczyny religijne wielokrotnie byly przyczynami konfliktow zbrojnych (a biorac pod uwage, ze Izrael, Indie, Pakistan i USA posiadaja bron nuklearna, to nie wydaje mi sie to zanadto wydumane). Przyczyny religijne nie sa mniej ani bardziej wydumanymi przyczynami wszczynania wojen (przepraszam - przeprowadzania misji pokojowych w imieniu krzewienia demokracji /ktore sa oficjalna przykrywka dla wojen surowcowych lub narkotykowych/).

Ze wzgledu na dobro wlasne (ale rowniez i innych) mam nadzieje, ze argument sily w dyskusji publicznej nie zastapi nam sily argumentow, poniewaz koniec koncow przyjmie to forme walki wszystkich ze wszystkimi a jesli chodzi o dyskusje pomiedzy panstwem a jego poddanymi o zakres ingerencji panstwa w tym stylu, to obecnie taka dyskusja skazuje poddanych na przegrana (zakaz posiadania broni palnej /z wylaczeniem broni czarnoprochowej/ skutecznie odbiera poddanym "argumenty" w tej dyskusji) w kwestii zbyt glebokiej ingerencji w zycie wlasnych poddanych.

Powiada Pani, ze "cudzą wolność gospodarczą czy religijną mam gdzieś, jeśli zakłada niemoralne postępowanie", bez zwrocenia uwagi, ze przyznanie dzis panstwu uprawnien do mieszania sie w sprawy sumienia dzis jednej lub nawet dwoch grup spolecznych, ktore w polskim (i nie tylko w polskim spoleczenstwie) moga byc postrzegane negatywnie (abstrahuje od slusznosci tego punktu widzenia), daje Pani rowniez zezwolenie na to samo (w innym czasie i w innej sprawie) aby panstwo moglo wyznaczac Pani normy moralne. Stad zamiast sie cieszyc, ze dzis panstwo wsparlo to co Pani zdaniem moralnie jest sluszne, powinna Pani oponowac przeciwko USTAWOWEMU rozwiazaniu tej sprawy.

Mam takie male marzenie, ze z czasem bedziemy przechodzili w dyskusjach miedzyludzkich (i nie wazne czy beda je toczyly dwie osoby, dwa koscioly, czy tez panstwa) od argumentow sily, w kierunku do sily argumentow uwzgledniajac rowniez taka okolicznosc, ze niestey ale nasza mozliwosc poznania prawdy jest dosc ograniczona... !!!

Stad, juz po "okopaniu" sie na swojej pozycji, przechodze do konkluzji:

Moralnie zle jest zabijanie zwierzat, poniewaz pozbawia sie zycia inne organizmy zywe[4] ale uznaje  podstawowe fakty:

1. niestety swiat nie jest idealny i w zwiazku z tym bedac jednym z elementow lancucha pokarmowego (w ramach Krolestwa Zwierzat istniejacego w Imperium Zycia), jestem zmuszony przez ograniczenia mojego ciala, ktore potrzebuje pokarmu pochodzenia roslinnego i zwierzecego, wyrzadzac zlo. Jednakze w tym procesie staram sie minimalizowac krzywde jaka wyrzadzam innym organizmom poprzez nie wyrzadzania wiekszych szkod (w tym bolu) powyzej niezbednego minimum. A wyrazem szacunku do odebranego zycia jest moja nieustanna troska aby jak najmniej marnotrawic w procesie przygotowywania posilku (oraz jego spozywania) tego poswieconego zycia (w celu podtrzymania mojego wlasnego zycia), [5]

2. niejasna jest dla mnie zagadka powstania Umyslu (przeciez zmysl "krotkoterminowego widzenia przyszlosci" dawalby ludziom wieksza przewage ewolucyjna w stosunku do innych gatunkow, poniewaz moglibysmy na poziomie reakcji biologicznych unikac bolu i cierpienia skuteczniej i szybciej unikac bolu i dazyc ku wlasnemu szczesciu) oraz Kultury i Cywilizacji (ktorych powstanie, nie jest automatycznym gwarantem szczescia ludzi a wrecz wydaje sie byc przeszkoda na drodze ku szczesciu),

3. nie moge (jeszcze!!) uzasadnic koniecznosci zaistnienia faktu Zycia (i jego zasady) ale jednoczesnie nie pozbawia mnie to prawa do zachwytu nad nim oraz proby zrozumienia zasad nim rzadzacych (z reszta dotyczy to rowniez calej rzeczywistosci). Jednakze Zycie jest jedna z form w jakiej jawi nam sie Rzeczywistosc (i do tego bardzo zlozona). Do tego wydaje mi sie, ze nadal co najwazniejsze jest przed nami ukryte.

I co nie mniej wazne - nie zamierzam Pani, Pani Kiro, wcale przekonac do swoich argumentow!!! Po prostu bronie swojego swiatopogladu, ktory moim zdaniem bardziej niz inne, mi odpowiadaja. Powiem Pani, co moze Pania zaskoczyc, nie mam moralnego prawa burzyc Pani wlasnego swiata (nawet jesli bylbym przekonany, ze moje stanowisko jest lepsze moralnie niz Pani /a nawet gdyby obiektywnie taki bylo!/), dlatego, ze wtedy musialbym wziac odpowiedzialnosc za zbudowanie takiego swiatopogladu, ktory bylby lepszy i sluszny!! 

Jedyne co moim zdaniem jest moralnie dopuszczalne, to ksztaltowanie wlasnego zycia (oraz zycia mojej rodziny) oraz obrona wlasnego zdania. Jesli zas w ferworze dyskusji, sprawilem wrazenie, ze koniecznie chce przekonac Pania do mojej argumentacji, to moge jedynie powiedziec, ze nawet mi to przez mysl nie przeszlo (oprocz moralnej argumentacji dodam jedynie, ze niekoniecznie bylo to moim celem). 
Jesli przyslowiowy Kaziuk jest szczesliwy ze swoim swiatopogladem, to chocbym nie wiem jak bylbym blisko poznania Prawdy Ostatecznej, to jesli jej objawienie Kaziukowi, spowodowaloby, ze jego szczesliwy swiat leglby w gruzach a jednoczesnie "moich szczesliwych krain Eldarow" dostrzec by nie mogl, to taki czyn bylby wlasnie moralnie zly!!!

Na zakonczenie, jako swoisty rytual przejscia, dodam, jak juz przynajmniej raz to mowilem, ze zycie jest zbyt powazna aby brac je na serio!!
_______________________________________________________________________
1. Oprocz przyjemnosci z dyskusji, drugim motywem jest wezwanie, ktore skierowal Konfucjusz do swoich uczniow, mowiac aby nie zgadzali sie z jego argumentami jedynie dlatego, ze pochodza od niego (czyli autorytetu) ale zeby ta argumentacje poddawali "probie tygla", czyli podwazenia jego argumentacji, poprzez logiczne i empiryczne wnioskowanie.

2. Ale argument unikania bolu i podazania za szczesciem jest do przyjecia gdy w dyskusji, w ktorej sie scieraja systemy etyczne o dramatycznie roznych podstawach ontologicznych a w zwiazku z tym i motywacji regul moralnych. Wydaje sie byc wrecz niezbedna, gdyz w sytuacji opisanej powyzej motywacje i uzasadnienia regul etycznych wewnatrzsystemowe nie moga sluzyc dialogowi, dlatego trzeba siegnac po zewnetrzne i mniej subiektywne argumenty i taka argumentacje daja nam nauki biologiczne (dlatego bol, ktory jest reakcja organizmu zywego na niesprzyjajace mu warunki srodowiska zewnetrznego,  wydaje sie byc czynnikiem do przyjecia w dyskusji przez reprezentantow roznych systemow filozoficznych i etycznych). 

3. Mojzesz zas przejal je od kaplanow egipskich, ktorzy posiadali dosc zaawansowana wiedze.

4. Dotyczy to rowniez produkowania jedzenia pochodzenia roslinnego. Zlo moralne polega na tym, ze raczej lepiej jest byc niz nie, oraz, ze bol jest gorszy niz jego brak.

5. Jednoczesnie majac nadzieje, ze byc moze w przyszlosci uda jakos sie upowszechnic mozliwosc wykorzystania "energii swietlistej" w celu podtrzymywania zycia. 

sobota, 29 czerwca 2013

Ostatni Przyjazny Dom w Eldamarze

W nawiazaniu do watpliwosci, ktore pojawily sie w dyskusji pod moim ostatnim wpisem w zwiazku z Projektem Eldamar, postanowilem przynajmniej po czesci na nie dzis odpowiedziec.

Rivendell jest domem goscinnym...

Pierwsza watpliwosc, ktora sie nasuwa w zwiazku z tym projektem, mozna sformulowac bardzo krotko: Po co caly ten zgielk? (bardziej szczegolowymi pytaniami sa: "Jaki sens ma przeprowadzanie eksperymentu pt. Projekt Eldamar? Moze wystarczyloby po prostu znalezc panstwo, sposrod juz istniejacych, ktore spelnialoby nasze wymagania?"). 

Jesli kazde z panstw, przynajmniej z tych nam znanych (bezposrednio i z historii), ostatecznie bedzie jakas forma ucisku poddanych. Wynika to tez z natury panstwa, ktora "nadaje porzadek", czyli stanowi  forme dla czesto bezksztaltnych mas (na tym poprzestane, bo inaczej popadne w apologetyzm dzisiejszych Lewiatanow ;) .

Nikt nie zaprzeczy, ze lepszy jest porzadek od chaosu! I nawet jesli uznamy, ze okres plemiennej demokracji, byl okresem zinstytucjonalizowanej anarchii pod tyrania obyczaju (za Panem Jackiem Kobusem). I ta tyrania (jak kazda forma nacisku - mniej lub bardziej zewnetrznego) jednym pasowala bardziej niz innym. [1] I tak dochodzimy do wniosku, ze wladza (taka czy inna jest w kazdej spolecznosci potrzebna). I powinna miec jasne granice (zarowno w przestrzeni geograficznej, jak i spoleczno-kulturowej oraz w ilosci osob ja sprawujacych). 

Ale podczas naszego projektu mamy okazje swobodnie wybrac nasza wladze (niekoniecznie w formie wyborow demokratycznych ;) . Podejrzewam, ze wlasciwy problem nie bedzie polegal na wyborze wladzy ale na jej ciaglym, podczas calego trwania projektu, uznawaniu.

Wlasciwie o jakie panstwo nam chodzi, pyta sie Pan Nadar. Czy to ma byc jakas forma micronation? Dotychczasowe doswiadczenia w tym zakresie sa dosc interesujace (zgodnie z Pana Jackowa zasada, ze "tylko prawda moze byc ciekawa"):
1. Sealand - mikropanstwo, ktore odnioslo jak na razie najwiekszy sukces (polegajacy na uznaniu, choc moze nie do konca wprost, jego suwerennosci przez Wielka Brytanie),

2. Druga kategoria sa mikropanstwa, ktore jak Ksiestwo Filletino, Seborga, czy Hutt River, ktore powstaly na bazie buntu przeciw rozrastajacemu sie Lewiatanowi zostaly de facto zignorowane przez panstwa na terenie ktorych oglosily niezaleznosc a z czasem nawet zaczely stanowic lokalna ciekawostke, [2]

 3. Nastepna opcja, warta naszej uwagi, jest przypadek Republiki Minervy i Republiki Wyspy Rozanej. W obu przypadkach powstanie tych nowych republik zostalo przyjete do wiadomosci przez panstwa siasiadujace z nimi - a mozemy to poznac poprzez analize podjetych dzialan. Sasiedzi uznali powstanie tych republik za ISTOTNE ZAGROZENIE i doprowadzilo to do ich zniszczenia (Republika Wyspy Rozanej) lub przejecia terytorium,

4. Ostatnia kategorie stanowia roznego rodzaju inicjatywy artystyczne lub marketingowe (lokalne lub regionalne atrakcje turystyczne).

"To Wy tu cos powiecie a ja w tym czasie..." - modelowa wrecz sytuacja 
dystrybucji wladzy (w sytuacji kryzysowej ;)

Nie jestem pewien, do ktorej z tych kategorii odnosi sie negatywnie moj Szanowny Dyskutant Pan Nadar.

Osobiscie jestem zwolennikiem innej opcji - bardziej chodzi mi o naukowy projekt ekologiczny (gdzie ekosystemem jest ekosystem biologiczny ulokowany w przestrzeni geograficznej oraz ekosystem spoleczny. Inspiracja do tego pomyslu byla idea zawarta w cyklu "Fundacja" Assimowa. Wydaje sie ona byc podobna do pomyslu podsunietego mi przez Pana Nadara. Bardo dziekuje za ta informacje (o ktorej kompletnie nie mialem pojecia), dzieki ktorej zas bedzie mozna lepiej przygotowac Projekt Eldamar. [3]

I choc gentlemeni nie rozmawiaja o pieniadzac (lecz je maja), pozostaje tez kwestia pieniedzy (i to jak pokazuje przyklad podany bezposrednio przez Pana Nadara same bierzace koszty utrzymania nawet malej grupy sa olbrzymie a przyklad Fordlandii pokazuje nam, ze koszty zalozenia sa wielokrotnie wieksze). Mamy kilka teoretycznych mozliwosci rozwiazania tego problemu:

1. idac za ciosem (a raczej za przykladem Fundacji) przekonac bogatego sponsora (tam byl Imperator Kosmiczny) do sfinansowania takiego projektu,

2. powolac spolke i emitowac obligacje czy tez akcje, ktore beda wykupione przez uczestnikow projektu oraz sympatykow (czy wrecz ludzi chcacych na nim zarobic),

3. powolac fundacje/stowarzyszenie i poszukac roznych sponsorow (prywatnych i instytucjonalnych) do wsparcia tej idei,

4. zebrac grupe sympatykow pomyslu i zrobic "sciepe" (byloby to cos na granicy opcji 2 i 3).[4]

"Ludzie Wy tu rozne (...) a przeciez mozna inaczej!"
Mam nadzieje, ze i lepiej ;)


Dzieki funduszom moznaby zakupic odpowiedni teren oraz jego odpowiednie "zabezpieczenie prawne", zakupic dopowiednie wyposazenie "na dobry poczatek", zaplacic za transport chetnych i miec kapital rezerwowy (doswiadczenie uczy, ze nie zdolamy przewidziec wszystkich niebiezpieczenstw, wiec dodatkowa forma zabezpieczenia jest niezbedna).

Odpowiedz, na pytanie gdzie ulokujemy projekt, jest jednoczesnie zwiazany z jego "prawna forma zabezpieczenia". Choc raczej postepujacy apetyt europejskich Lewiatanow (oraz relatywnie drogie grunty) oraz zanik na tym kontynencie pogranicza, kieruja nas wzrok w inne straony (chocby i w te same co Forda ;) .

Kwestie zwiazane z poczuciem wspolnoty i pewnej wspolnoty celow nie rozwiazemy od razu (szczegolnie, ze maja one charakter dynamiczny, wiec nawet po uzyskaniu pewnej stabilizacji pod tym wzgledem, pozniej trzeba bedzie sie rowniez o to troszczyc - dlatego jest tu istotna "wspolnota symboliczna" wspolnych przekonan, rytualow...) ani raz na zawsze. Jako, ze koniecznosc, jest najczesciej motorem zmian w swiecie czlowieka, to wzgledna izolacja od innych spoleczenstw, bedzie wymuszala pewna wspolnotowosc na uczestnikach projektu (albo cos bedziemy razem robili albo razem zginiemy - jakby nie patrzec kryterium wspolnotowosci w dokonywaniu wyborow jest!). 

Wszyscy za jednego - jeden za wszystkich! Albo smierc! 
Zeby potem mi nikt nie marudzil, ze nie mial wyboru... !!!


O kwestiach szczegolowych rozstrzygna sami zainteresowani. Teoretyczne pole mozliwosci jest dosc bogate i trzeba bedzie wybrac z niego to co najbardziej bedzie odpowiadalo charakterowi projektu oraz charakterystyce jego uczestnikow... . I choc pewne aspekty projektu beda musialy byc bardzo ostro postawione juz na poczatku, to inne beda mialy charakter otwarty... . Inaczej z reszta byc nie moze... .

Panie Falco, czy aby na wszytkie pytania Pan dal wyczerpujaca odpowiedz...??!!??


_______________________________________________________________________
1. Tyrania obyczaju narzucala swiatopoglad oraz caly zestaw zachowan rytualnych "na kazda chwile zycia" - dzieki temu dawala komfort poczucia pewnej stabilnosci, orientacji i pewnosci w tej zmieniajacej sie ciagle rzeczywistosci. Do dzis mamy do czynienia z 2 biegunami postaw w tym zakresie: "poddanych" (ktorzy choc narzekaja na kazda forme wladzy, to jednak bez wladzy sa nieszczesliwi: "Premierze! Jak zyc, ja sie pytam! Jak zyc?") oraz "przywodcow" (ktorzy sa samosterowni i podejmuja chetnie ryzyko prowadzenia innych). Miedzy tymi dwoma biegunami jest cala masa roznych mozliwych konfiguracji obu tych biegunowych postaw.

2. W podobny sposob powstalo panstwo Watykan, kiedy za poparcie swych rzadow przez Kosciol Katlolicki Il Duce uznal niezaleznosc Panstwa Koscielnego (zlikwidowanego w ramach Risorgimento przez Garibaldiego), wystepujacego od tej pory pod nazwa Panstwa Watykanskiego.

3. Zgodnie z zasada uczenia sie na cudzych bledach ;) Doglebna analiza SWAT pozwoli na unikniecie bledow Forda oraz zwiekszy szanse powodzenia naszego pomyslu.

4. Jakas forma "udzialu wlasnego" powinna byc chocby ze wzgledu na nasza dosc dziwna ale jadnak wlasciwosc polegajaca na tym, ze doceniamy tylko te rzeczy, ktorych uzyskanie kosztowalo nas wiele (wysilku i/lub pieniedzy). Dzieki temu bedziemy miec wiecej zadowolenia i zadowolonych wsrod uczestnikow projektu.