poniedziałek, 1 lipca 2013

A teraz z grubej rury - czyli o sprawach duzego kalibru

Dzis (pogoda choc juz szkolne letnie wakacje pod Azorkiem). Tym chetniej wroce pamiecia do slonecznych dni. I do naszej wedrowki po zakamarkach Fortu II pewnego slonecznego majowego dnia (poprzednie moje wspomnienia mozna znalezc tu, tam i siam). W kolejnym zakamarku Fortu II natknelismy sie na takie oto skarby:

wozek do transportu amunicji powaznego kalibru


niemiecka armatka polowa XIX w

a tu pocisk od innej armaty (raczej od starszej siostry tej pierwszej!)

Haubica (a jakze - niemiecka) od frontu...

i troszke z boku.


i znowu mniejszy kaliber...

Swietny przyrzad do rzucania granatami (na wieksze dystanse) - mozdziez.

"O jaka wielka!" - powiedziala moja meska latorosl... XIX w

XXw w barwach ochronnych - dzialko polowe

Niestety te dwa olbrzymie pociski sa jedynie makietami...

Kolejne dziako polowe

Bunkier, z ktorego kierowano ogniem (pelnilo tez funkcje pomieszczenia socjalnego i hotelu)

wnetrze.

I choc nie zawsze rozmiar jest najwazniejszy, to jednak czesto budzi respekt!

XIX wieczna haubica duzego kalibru!

Pociski i beczki na proch strzelniczy do czrnoprochowych armat odprzodkowych.

Najmlodszy egzemplarz na wystawie - XX-wieczna replika XVII w. armaty polowej.

Dziwne jest jedynie to ile pozytywnych, badz nie badz, emocji dostarczaja narzedzia do zdalnego pozbawiania zycia naszych bliznich... .

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza