piątek, 14 czerwca 2013

Polski hydraulik ciagle w natarciu

Przepraszam za to milczenie istatnimi dniami ale poszukiwanie platnego zajecia pochlanialo mnie okropnie. W wolniejszych chwilach (miedzy rozmowami kwalifikacyjnymi a pisaniem aplikacji i przegladaniem ofert pracy) staralem sie przynajmniej przejrzec na bierzaco wpisy na zaprzyjaznionych blogach (pare razy zostawilem tez jakis komentarzyk). 

Od dzis juz moge zwolnic ciutke! Podpisalem umowe o prace (stanowisko moze niezbyt eksponowane hulp-onderhoudsarbeider, czyli pomocnik konserwatora /w domysle budynkow ;) / ) ale za to przynoszace stale dochody i nie wymagajace zbytniej gimnastyki administracyjno-podatkowej, jak przy prowadzeniu wlasnej dzialalnosci.

Powazny specjalista wyglada tak!
(Choc prawde mowiac, nigdy w pracy nie bylem taki ponury ;)

Podczas ostatniego polrocza polowania na prace zebralem cala mase doswiadczen (i moge porownac z podobnym okresem polowan w Polsce ;) . Podstawowa roznica miedzy Polska a Belgia jest taka, ze w Polsce trzeba byc w odpowiedniej partii i nie ma problemu w znalezieniu pracy, a w Belgii kroluje "vriendenpolitiek" (choc oficjalnie jest zakazana /szczegolnie w urzedach/ ale w praktyce inaczej nie znajdzie sie pracy na stanowiskach kierowniczych lub nawet dobrego kontraktu). [1] 

Grunt, ze robota bedzie (co prawda juz po "bouwverlof", czyli "wakacjach budowlanych", ktore w tym roku koncza sie 28.07. w Regionie Antwerpii)! I ze czlowiek bedzie mogl spokojnie (w okresie silnie odczuwanego kryzysu) liczyc na stale dochody!! Jest to bardzo wazne, ze wzgledu na regularny naplyw faktur do zaplaty ;) .


Poza tym jednostajny dzienny i tygodniowy cykl pracy ureguluje ostatni szalony okres. I uspokoi nerwy (w szczegolnosci Piekniejszej Polowy, choc prawde mowiac i przy moim stoickim spokoju, zaczynalem juz miec dosc tej sytuacji).

Mam nadzieje, ze Tatsu, Pan Jacek i Pani Basia tez znajda swoje stale zrodla dochodu, dzieki ktorym dotychczasowe zmartwienia zwiazane z finansami odejda w zapomnienie. 

Czego im z calego serca zycze!

A Tatsu i Pani Basi serdzecznie dziekuje za zyczenia szybkiego znalezienia dobrej pracy!

_______________________________________________________________________
1. Parafrazujac: w Polsce mamy "politiekvrienden" (choc bardziej "literacki" niderlandzki bylby "politische vrienden) a w Belgii "viendenpolitiek" -> efekt ten sam ;). I wszyscy podpieraja sie w oficjalnej komunikacji haslem "niedopasowania do poszukiwanego profilu osobowo-zawodowego"... !

środa, 12 czerwca 2013

Politiemuseum, czyli tam i z powrotem przez Szuflandie

Tak jak onedgaj obiecalem bylem, wracam dzis do naszej wedrowki po muzeum policji w Forcie II. 

Po ostrym wejsciu widzimy pierwsza z gablot a w niej fajne elementy ubioru policyjnego

A dalej agenci policyjni z konca XIX w pilnuja calego tego dobra muzealnego.

A jest czego pilnowac (odznaczenia i medale policyjni z roznych okresow).

Dalej mamy patrole piesze i zmotoryzowane oraz kierujacego ruchem...

A za nim suszareczka przy aucie...

... oraz misiaczkach na hulajndodze... ;)

A tu mamy piekne instrumenty przymusu bezposredniego...

... tu te bardziej wystrzalowe wraz z zestawem wytrychow ...

... i twarzowym kaskiem.

Dalej XIX i XX wieczni mundurowi,


ktorzy dzialali w roznych krajach.

I znowu troche mundurowych z epoki...

Tu bardziej nowoczesnie.


W poczatkach Krolestwa Belgow praca na posterunku policji wygladala tak...

By po II WS wygladac w ten sposob.

A na koniec znowu srodki bezposredniego przymusu,

bo ostatecznie to oprocz uprzejmosci i kultury, to wlasnie tym walczy policja ;)

Na dzis zapewne juz wystarczy (szczegolnie tych narzedzi do zadawania legalnego gwaltu instytucjonalnego). Ale choc muzeum niewielkie, to jeszcze wiele zostalo do zobaczenia...

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Aikido - czyli madrosci Dziadka Ueshiby cz. 2

Dzisiejszy cytat wyjasni, dlaczego, w ramach dyskusji z Panem Dariuszem Kucharskim, we wczorajszym wpisie bardziej stawiam na aikido.



"Nie jestem pewien czy udało sie wam uchwycic prawdziwy cel aikido. 

Nie polega on jedynie na cwiczeniu sie w technikach bujutsu. 

Nie mniej wazne jest tworzenie lepszego swiata, pelnego piekna i gracji, swiata radosci. Zawsze powtarzam, ze to Bog dal nam ten swiat i ze caly swiat stanowi jedna rodzine. Jest naszym wielkim przywilejem, ze mozemy nieustannie cieszyc sie jego pieknem i swietnoscia. Naszym obowiazkiem jako istot ludzkich jest tworzenie takiego spoleczenstwa, ktore przystawaloby do tego piekna i splendoru. Naszym celem w budo nie moze byc chronienie samych siebie. Musimy zaakceptowac dar boskiej milosci i nieustannie wyrazac dlan swoj szacunek poprzez czynienie takich zmian, ktore prowadzic beda do uszczesliwienia calego swiata. Jezeli rzeczywiscie powazamy uswieconą istote budo, musimy pracowac, dla pokoju, dla swiata bez klotni, bez nieszczesc, bez konfliktow. 

Oto jest prawdziwy powod, dla ktorego cwiczymy aikido. 



Aikido to sposob na jasne przedstawienie uniwersalnej zasady. Jego celem jest tworzenie racjonalnego i logicznego swiata. Spoleczenstwo, ktore potrafi harmonijnie polaczyc cialo i umysl, daje w rezultacie swiat pelen jednosci. To my sami musimy wziac na siebie odpowiedzialnosc za urzeczywistnienie boskich zamierzen."

niedziela, 9 czerwca 2013

Eldamar - niezwykla podroz


I spotkal sie Falco z Panem Kucharskim i dyskutuja na temat Eldamaru ;)

Trzymajac na wodzy moja sklonnosc do "galopady pomyslowej" postaram sie przedstawic ogolny zarys oraz zalozenia lezace u podstaw calego projektu.

Jedna z podstawowych zasad funkcjonowania projektu jest wolnosc. Wolnosc rozumiana dwojako:
1. pozytywna ("wolnosc do ...") -  slowa, sumienia, ksztaltowania wlasnego zycia, przyszlosci, kultury, jezyka, architektury, systemu spolecznego, wplywu na wladze, reprezentacji wlasnych interesow,
2. negatywna ("wolnosc od...") - przymusu ze strony wladz, obciazen podatkowych, ingerencji wladz w zycie osobiste.

Dawniej gwarantami wolnosci byli wolni i uzbrojeni ludzie.
Dzis rowniez! *


Sama wolnosc jest jedynie zasada, ktora nie jest celem samym w sobie ale umozliwia realizacje celow stawianych przed naszym projektem.  [1] 

Celem zalozenia wlasnego dominium jest pelniejszy rozwoj osob bioracych udzial w tym projekcie. [2] 

Do zrealizowania takiego celu jest konieczne zapewnienie niezbednego minimum, w postaci:

- odpowiedniej przestrzeni geograficznej, w ktorej zostanie ulokowany nasz projekt (odpowiednia powierzchnia, ktora pozwoli na ulokowanie niezbednej infrastruktury umozliwiajacej przezycie oraz rozwoj. Oprocz tej infrastruktury powinno jeszcze zawierac obszary do zagospodarowania rolnego a takze mozliwie maksymalnie zroznicowany naturalny biotop),

- odpowiednich osob (ktore dobrowolnie biora udzial w projekcie, maja przekonanie o mozliwosci jego realizacji, ktore jednoczesnie chca, w rozumieniu dlugoterminowego dzialania,  trwale zmieniac siebie oraz otaczajaca ich najblizsza rzeczywistosc), [3]


Umowa zapewniajaca rownowage praw i obowiazkow okazuje sie
 byc rowniez podstawa niezwyklej przygody!!

- odpowieniej infrastruktury (najlepiej jak rozwijac w ramach realizacji projektu w oparciu o uczestnikow projektu). Kwestie uzywania roznych technologii oraz rozwiazan architektonicznych moga byc silnie ograniczone przez odpowiednie przepisy (nie tylko z zakresu prawa budowlanego ale i kodeksu rodzinnego i wychowawczego).[4]


Odpowiednie dobranie rozwiazan architektonicznych 
do okolicznosci przyrody jest bardzo wazne!


Podsumowujac potrzebujemy zgromadzic: odpowiednich ludzi, ktorym sie chce zmienic swoje zycie, oraz odpowiednie srodki do realizacji projektu.

Filozofia projektu powinna byc oczywiscie oparta na zasadzie idei stalego i zrownowazonego rozwoju. Moznaby ja nazwac "zasada szczescia". 

Szczescie rozumie, nie jako euforyczna emocje ale jako rownowage zachowywana przez czlowieka w swoim zyciu w odniesieniu do wlasnego wnetrza, jak i w odniesieniu do srodowiska zewnetrznego. 

Szczesliwe (zrownowazone) srodowisko zewnetrzne oraz szczesliwe wnetrze czlowieka na pewno nie beda stanowily przeszkody dla realizacji naszego projektu. Istotna sprawa w realizacji tej zasady jest zrozumienie zasiegu wolnosci kazdego czlowieka (szczescie i wolnosc jednego czlowieka koncza sie w miejscu gdzie zaczyna sie niewola i niedola drugiego czlowieka). 


Agenci Lewiatana czesto maja maniery orkow i tak samo sa uprzejmi dla zwyklych ludzi...

Oczywiscie nasz projekt powinien byc (po wystartowaniu i pewnym okresie poczatkowym) samodzielny pod wieloma wzgledami (w granicach rozsadku ale to wlasnie zagwarantuje nam wolnosc realizacji celow projektu). Ekonomiczna niezaleznosc projektu bedzie nie tylko cnota ale i zacheta do nasladownictwa.[5] Permakultura moze nam pomoc to zrealizowac (ale znowu obecnie obowiazujace przepisy odnosnie nasiennictwa, fitosanitarne, weterynaryjne i inne).

Jesli chodzi o kwestie militarne (bron, sztuki walki etc.): to wiadomo, ze Eldarowie byli wojownikami totalnymi. Poslugiwanie sie kazdym rodzajem broni i sztuka samoobrony bez uzywania broni to wystarczajaca podstawa. Reprezentuje ciut inny niz Pan Dariusz punkt widzenia na te sprawy - moja sympatia lezy blizej nauk starego dobrego Dziadka Ueshiby ;) . Jesli chodzi o wybor rodzaju sztuki walki, pozostawiam to do wyboru i pod rozwage realizatorow projektu.


Eldarowie - piekni, madrzy, wolni oraz uzbrojeni!

Jesli chodzi o kwestie jezykowe, to podstawowym jezykiem (przynajmniej rytualnym i jezykiem Kronik Eldamaru) powinna byc quenya. Wspolnym jezykiem - Westronem - powinno byc esperanto. 

Struktura organizacyjna spolecznosci powinna byc oparta na rodzinie i rodzie. W sytuacji poszerzania sie liczebnego spolecznosci warto bedzie do nazywania kolejnych struktur siegnac do Tolkiena.

W kwestii nazywania projektu "panstwem" nie upieram sie przy tym (a wrecz odwrotnie). Moim zdaniem dobrym przykladem formy sprawowania wladzy jest Rivendel i Lorien.  


Codzienne zycie w Eldamarze moze wygladac wlasnie tak...

W sprawie kwestii wlasnosci ziemi itp. - tez zostawiam do rozstrzygniecia uczestnikow projektu. Choc jestem zwolennikiem wlasnosci prywatnej (patrzac na historie ludzkosci jast to najblizsza naszej naturze forma posiadania). Coz na pewno bedzie to dobry punkt do gruntownego przedyskutowania... .
_______________________________________________________________________
* Obawiam sie, ze dzis w niewielu krajach mozna paradowac wyposazonym w podobna bron biala. A co dopiero z lukami, czy tez np.: bronia palna (chocby i czarnoprochowa).

1. Powody, dla ktorych ewentualnie chcielibysmy zorganizowac wlasny system spoleczny relatywnie niezalezny od wspolczesnych form Lewiatana, znajdziecie tu.

2. Pelniejszy niz dotychczas. Docelowo chodzi o pelny i wszechstronny rozwoj czlowieka - jego osobowosci, duchowosci, rozwoj psychiczny, intelektualny oraz technologiczny (oczywiscie w oparciu o zasady rozwoju zroznowazonego). Wola wziecia udzialu w projekcie bedzie potwierdzona przez odpowiednia umowe (ktorej popisanie bedzie tez pelnilo funkcje rytualu przejscia).

3. Lepiej skupic sie na niewielkiej ilosci osob (mozna wtedy bardziej skupic sie na jakosciowej realizacji zalozonych celow projektu). Jednakowoz nie nalezy zapominac o mozliwosci poszerzania grupy chetnych (na zasadzie ostroznej kooptacji w oparciu o klarowne kryterium doboru). Zabawa zaczyna sie juz na etapie wstepnym (planowanie projektu), poniewaz roznorodnosc osobowosci, punktow widzenia bedzie swietna podstawa do budowy fundamentow projektu i jego rozwoju (oraz potencjalnie moga stanowic zagrozenie dla jego realizacji!).

4. Tu mozemy miec problem zwiazany z prawodawstwem panstwa-gospodarza - organizacja pozytku publicznego nie moze lamac obowiazujacych przepisow... . I wlasnie ta zasada (legalizmu) moze drastycznie ograniczac mozliwosc w miare swobodnej realizacji projektu. Innym problemem bedzie zgromadzenie niezbednych zasobow (a nie mozemy liczyc, ze wszystkie zasoby uda nam sie pozyskac z przestrzeni geograficznej, ktora tez musimy jakos zakupic). Jednym z glownych problemow bedzie pozyskanie odpowiedniej kwoty funduszy poczatkowych (w Europie ziemia jest nadal zdecydowanie bardzo droga). 

5. A docelowo jedynie takie rozwiazanie, ktore jest w swej realizacji praktyczne, jest godne realizacji. Choc pragmatyzm i utylitaryzm nie sa tu glownymi zasadami ale i nieostatnimi.

sobota, 8 czerwca 2013

Politiemuseum - ostre wejscie


Ostatni tydzien bylem przelotem (szybkim i krotkim) obecny w blogosferze (zostawilem tu i tam pare sladow w postaci komentarzy – wybaczcie ale to bylo w takim pedzie, ze nie nawet porzadnie wszystkich nie podlinkuje, bo nie pamietam gdzie, co i jak). W tym tygodniu dziaalo sie w tzw. realu!! Moze kiedys (jak przyjdzie zas, ze temat we mnie dojrzeje) wroce do tego tygodnia... . Ale na 100% nie obiecuje!

Ostatni moj wpis (poniewaz pelni on funkcje kantaru na moja bujna i bogata wyobraznie) jest dosc ogolny i dretwy. Ale kantary juz takie musza byc – konkretne i kielznac to i owo aby mozna bylo nimi sprowadzac rozbrykane koniki na wlasciwa droge. Do tematu Projektu Eldamar powroce w przyszlosci a dzis powrot do przeszlosci – czyli kolejny wpis z cyklu FORTENGORDEL 2013.

Dzis pierwsza odslona zwiazana z Politiemuseum. Choc niewielkie (lokalowo i gabarytowo) to jednak to i owo zawiera. Ale zacznijmy od poczatku...

Po przejsciu przez nad fosa (juz to Panstwo widzieliscie we wczesniejszych wpisach, wiec nie bede sie tu dzis powtarzal) oraz przez dlugi i ciemny tunal na koncu, ktorego jasnieje swiatelko wychodzimy na slonce a przed nami kolejny tunel (jak to maja w zwyczaju stare twierdze).

Znowu na sloneczku a tam kolejna czarna dziura – Kapitanie Kirk! Warp 3!

Moze ten tunel nie jest tak pelen fajerwerkow, jak ten czasoprzestrzenny w Star Treku ale tez przenosi w czasie i przestrzeni.



I choc droba byla dluga i kreta...





… to dzieki specjalnemu oznakowaniu …..






....udalo nam sie dotrzec bez wiekszych problemow na miejsce :)

 A wrot zdawal sie pilnowac dobry wojak Szwejk ;) .

Tuz za drzwiami odkrylismy witryne z roznymi skarbami policyjnymi :)


A tuz obok skarbow - piekny obrazek pierwszych belgijskich agentow policyjnych.

Pozniej typowymi kretymi flandryjskimi schodami do gory...

... a po obu stronach zdjecia pamiatkowe, prawie rodzinne ;)

A o tym co bylo na gorze, tu za rogiem - dowiecie sie juz jutro ;).


środa, 5 czerwca 2013

Eldamar - nowy stary projekt panstwa

Czas plynie bardzo szybko. I w natloku roznych spraw zorientowalem sie, ze juz Dzien Dziecka minal a wraz z nim i termin na przesylanie pewnych ciekawych opracowan.

Propozycja, ktora rzucilem bylem w jednym z poprzednich wpisow, wywolala taka nawale pomyslow, ze nie wiem wprost od czego zaczac. Moze od tego, ze liczba pomyslow, ktore naplynela, byla okragla liczba Zefira ;) . [1]

W zwiazku z powyzszym zaczne od bardzo ogolnych zarysow tego projektu. A najlepiej zaczac od zdefiniowania tychze zarysow ;)

Mile okolicznosci przyrody i architektury Eldamaru...


Niech, za konwencja z Montevideo z 1933 roku, nasz projekt bedzie mial nastepujace elementy:
1. okreslone terytorium (z wyraznie wyznaczonymi granicami)
2. zamieszkiwane przez stala ludnosc
3. posiadajace suwerenna wladze nad tym terytorium oraz ludnoscia 
4. zdolnosc wchodzenia w relacje prawne (podmiotowosc prawna a moze nawe prawno-miedzynarodowa).

Zacznijmy od terytorium. Zakupiony jakis "pustostan" - niewykorzystywany (lub w niklym stopniu w jakims panstwie). Nadajacy sie pod uprawe rolna (wazne zeby ludnosc zamieszkujaca te tereny byla niezalezna od zewnetrznych dostaw zywnosci). Ostatecznie chodzi o to aby dostep do wody nie byl zbyt ograniczony, bo glebe (i to wysokiej jakosci, to nawet na betonie da sie wytworzyc - wystarczy poczytac, lub zapytac Permakulturnika). Jesli mamy byc niezalezni, to nie mozemy importowac zywnosci (i nie tylko niej!). 

Fundamentalnym elementem definicji oraz podstawa istnienia kazdego panstwa jest ludnosc (poddani, obywatele). To ludzie stanowia o dobrobycie danego panstwa (dzieki ich pracy i innowacyjnosci zasoby naturalne danego panstwa sa dobrze wykorzystywane a czasami nawet zasoby panstw sasiednich lub dalszych sa dzieki temu tez lepiej wykorzystane). Najwazniejsze, ze cala ludnosc w naszym projekcie rekrutuje sie poprzez kooptacje. A umowa spoleczna ma charakter bardziej materialny niz w panstwa obecnie nam znanych. Najbardziej odpowiednia forma jest tu umowa cywilna pomiedzy stronami okreslajaca wzajemne uprawnienia i obowiazki. Im prostsza forma i czytelniejsza (oraz jasna tresc) tym lepsza. O ewentualnych zarysie takiej umowy napisze innym razem.

Nigdy nie krylem sie ze swoja ulubiona forma sprawowania rzadow ;)



Suwerenna wladza nad danym terytorium  oraz ludnoscia wynikalaby z jednej strony z osobowosci prawnej terytorium a z drugiej strony z umow "lennych". Najlepiej byloby w "akcie zalozycielskim" okreslic rodzaj osobowosci prawnej oraz trwaly ksztalt naszego panstwa i jego organow. Kwestie podmiotowosci prawno-miedzynarodowej rozstrzygnie sie w trakcie jego formowania.

Ale czy to wszystko uchroni nas przed podobnymi deformacjami idei panstwowosci, z jakimi mamy do  czynienia obecnie (lub moze z jeszcze innymi, nie daj Boze!!)?!?

_______________________________________________________________________
1. Wskazowka dla nie zorientowanych - "przesiedlenie" z Arabii do Europy tej cyfry umozliwilo powstanie nowozytnego systemu bankowego oraz zaawansowanej matematyki.

niedziela, 2 czerwca 2013

Konopielka, czyli swiat widziany okiem Kaziuka

Ostatnie dyskusje, zarowno z druhem moim serdecznym Zeglarzem  (jak wszyscy zapewne wiedza, zwanym przeze mnie pieszczotliwie Kapitanem)[1],  jak i u Pana Jacka BoskoWolskiego, czy tez u Szacownego Profesora Boboli i w wielu innych dyskusjach kraza wokol spraw poznania i nauki (chocby i u mnie na blogu podejmowane tu i owdzie tematy). 


Magiczny Kwadrat Kaziuka: Bog i Jego sprawy, praca zawodowa na roli, 
zycie domowe  i rodzinne oraz "ciezka" orka w plenerze ;)

Podstawowy problem, ktory wspolczesnie maja wszyscy ci, ktorzy staraja sie zbudowac spojny i model  poznania oraz funkcjonowania rzeczywistosci. 

Dziedziny naukowe sa odlegle od siebie i izolowane jak Uklad Sloneczny i Alfa Centauri (porownanie dotyczy naszych obecnych mozliwosci technicznych w kwestii podrozy kosmicznych), a z drugiej strony sa tak szczegolowe i niosa ze soba taka mase informacji, ze jeden czlowiek nie jest w stanie tego wszystkiego przyswoic oraz nad tym rozmyslac aby moc jednoczesnie zbudowac zupelna i kompletna teorie rzeczywistosci bazujaca na wynikach badan nauk szczegolowych.

Stad wynika dosc klarowny wniosek: niestety wszelka proba dokonania syntezy filozoficznej oraz budowy spojnej teorii poznania, jest zdana na porazke. Niestety z jednej strony musimy czekac na ten model a z drugiej strony oczekujac na niego, na swoj wlasny uzytek oraz na uzytek innych osob, ktorym nie wystarczaja dotychczasowe wyjasnienia serwowane przez rozne prady filozoficzne lub religijne.

Nie twierdze, ze ja jedyny mam monopol na prawde. Nie wykluczam, ze sie myle (ale bedac humanista, wiem, ze "rzecza ludzka jest bladzic" ;) . Nie zwalnia mnie to z obowiazku myslenia (chocby i dlatego, ze organ nie uzywany zanika) a to wiaze sie jednoczesnie z koniecznoscia zadawania pytan i poszukiwania odpowiedzi.

Czesc z tych pytan pojawia sie na bazie doswiadczen wlasnych oraz doswiadczen znanych mi z relacji innych osob (oraz ich przemyslen powiazanych z tymi doswiadczeniami). Inne pojawiaja sie podczas lektur ksiazek, opracowan a nawet wpisow na blogach. 

Ktos moze zadac pytanie (oryginalnie czesto zadaje mi je moja Pekniejsza Polowa): Panie, a po jaki karabin, to wszystko Panu potrzebne? Nie masz Pan innych problemow?

Pewnie, ze mam! Gdybym nie mial, to pewnie w radosci (lub zgryzocie, bo kto tam wie "co by bylo gdyby" ;) spozywalbym owoce swojej pracy (i byc moze syty zycia nie mialbym specjalnej ochoty na takie dywagacje, kto wie?! Choc po prawdzie, to nie obiecuje ;) .

I tak jak Kaziuk, czlowiek dzis zagubiony jest wsrod pola pelnego chwastow. (aktualizacja 08.06.13) oczywiscie pelne pozytecznej roslinny o szerokim zainteresowaniu od przemyslu wlokienniczego, poprzez olejarski az po farmaceutyke... .


A tak "per aspera ad astra" :) . Juz Asimow w swoim piecioksiegu "Fundacja" dowodzil, ze poprawa losu ludzkosci i ujmowanie mu zgryzot, opozni ludzka ekspansja w kosmosie. Choc wcale nie twierdze, ze nalezy ludzkosc dodatkowo uciskac, aby wymusic postep w tej mierze... . [2]

A poza tym proba poszukiwania odpowiedzi na pytanie: "gdzie lezy prawda?" jest szalenie zajmujacym i interesujacym zajeciem, nieprawdaz?!?

_______________________________________________________________________
1. Druh moj serdeczny Zeglarz, rzekl byl podczas poznopiatkowej dyskusji:  "My opisujemy nasz świat, tak jak Kaziuk opisywał swój....". Stad czesc tytulu dzisiejszego wpisu to jego "licentia poetica" (choc, jako zywo, proza ze mna skype'owo rozmawia ;).

2. Przeciez inaczej bylaby bez sensu moja propozycja pracy nad "Projektem Eldamar" (tu i tam)... . A z drugiej strony wraz z rozwojem technologii, liczebnoscia ludzkosci, wyczerpywaniem zasobow naturalnych, zanieczyszczeniem srodowiska, powstaje wystarczajaca ilosc interesujacych wyzwan dla intelektu i nie koniecznie musi to byc walka z biurokracja panstwowa lub jej miazmatami!